Recenzja: „Dyniowy demon” – Aneta Jadowska

Podoba się?

Recenzja: „Dyniowy demon” - Aneta Jadowska„Dyniowy demon” jest trzecim tomem przygód bliźniaków Franka i Finki. Książka autorstwa Anety Jadowskiej ukazała się nakładem wydawnictwa ZygZaki.

Po poprzednich perypetiach cyrk Aurora Borealis wciąż jest w trasie, lecz ich zapasy benzyny i żywności są praktycznie na wyczerpaniu. Przymus ominięcia zniszczonego mostu zmusza zaś grupę artystów do zatrzymania się w miejscowości Dąbrówka. Co prawda Baltazar odwiedził już kiedyś to miejsce, ale obecnie nie przypomina ono tego sprzed lat – trwa w nim ciągła jesień i wieczne świętowanie Halloween. Takie z dyniami, dekoracjami, przebierankami i masą słodyczy. Wprawdzie nie bez oporów, lecz cyrkowa trupa daje uwieść się zabawie i wczuwa w panujący w Dąbrówce nastrój. Tylko martwa magia Franka krzyczy, że z miasteczkiem coś jest bardzo nie tak i szybko okazuje się, iż życie członków cyrku jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

„Dyniowy demon” skierowany jest do Czytelników młodych wiekiem bądź, tak jak ja, duchem. Wcale nie wstydzę się sięgania po książki dla dzieci, zwłaszcza, gdy są one tak przyjemną lekturą  jak ta Anety Jadowskiej. Autorka bardzo umiejętnie opowiada nie tylko o szalonych przygodach, ale porusza również trudne tematy – mama głównych bohaterów choruje na raka, a (ciut) młodszy z rodzeństwa chłopiec obdarzony jest magią związaną ze śmiercią, która niejednokrotnie napawa go lękiem. Mimo tych niezbyt lekkich wątków, całość podana jest w sposób, który nie wywołuje w Czytelniku lęku i koszmarów. Natomiast jeśli nie czytaliście poprzednich tomów, czyli „Cyrku martwych makabresek” oraz „Szczwanych sztuczek”, bez problemu możecie sięgnąć po najnowsze spotkanie z Frankiem i Finką. Aneta Jadowska zadbała o krótkie streszczenie historii w nich zawartych, więc nie ma szans na zagubienie w akcji. Aczkolwiek zachęcam, by sięgnąć również po nie.

Jak już wspomniałam, „Dyniowy demon” zabiera nas do Dąbrówki, w której trwa permanentne Halloween. Lecz pod płaszczykiem święta kryje się coś bardzo niebezpiecznego. Bo, jak to niejednokrotnie w życiu bywa, pozory często mylą i coś, co z zewnątrz wygląda niczym najpiękniejszy klejnot, w środku tak naprawdę skrywa zgniliznę. W „Dyniowym demonie” nic nie jest tym, czym się wydaje – ani miasteczko wraz z mieszkańcami, ani straszny dom na wzgórzu i jego lokator, ani czarne koty, których pełno na ulicach. Jeśli lubicie te zwierzaki, macie dodatkowy argument, by sięgnąć po tę pozycję. Zwłaszcza że z jednego jest całkiem pyskaty jegomość.

W tej części przygód Franka i Finki  główne zadanie wyciągnięcia cyrkowej trupy z kłopotów spada na barki rodzeństwa. Nie mogą liczyć na zbyt wielką pomoc dorosłych, choć dziewczynce udaje się znaleźć nietypowych sojuszników. Pomocna okazuje się zarówno ognista magia Finki oraz martwa magia Franka, bez której wszyscy mogliby utknąć na zawsze na ścieżce w zaświaty.

„Dyniowy demon” pozwala Czytelnikom lepiej poznać członków cyrkowej grupy. Opowiadają o swojej przeszłości oraz o tym, dlaczego wybrali w swoim życiu taką, a nie inną drogę. Dla części była to samodzielna decyzja, za innych po części zadecydował los, jednak ostatecznie nie zamieniliby tej rodziny z wyboru na inną. Jeśli zaś o tym mowa, trzeci tom perypetii bliźniaków pokazuje, ile znaczą prawdziwe i zdrowe relacje między jej członkami. Gdy masz za plecami kogoś, kto podpaliłby świat, aby cię uratować. I wcale nie w przenośni!

Choć mogłoby się wydawać, że „Dyniowy demon” jest bardzo poważną książką, spieszę donieść, iż nie brakuje w niej również humoru. Jego główną dostarczycielką jest Sznurówka – smoczyca Finki – która znakomicie potrafi rozładować gromadzące się napięcie. Natomiast styl i język doskonale dopasowane są do młodszego odbiorcy, dzięki czemu lektura nie powinna nastręczać trudności. „Dyniowy demon” wolny jest od krwawych i brutalnych scen, ale Aneta Jadowska potrafi wprowadzić też atmosferę grozy i przyśpieszyć bicie serca. Bo kto by się nie bał choć trochę, chodząc mrocznymi tunelami, kryjąc się przed złolami i duchami? Ja na pewno.

Autorka po raz kolejny udowadnia, jak bardzo dba o szczegóły, kreując swoje uniwersa. Jeśli jesteście ciekawi, sprawdźcie, co w języku polskim znaczy pochodzące ze staro irlandzkiego imię Sorcha idealnie odzwierciedlające jedną z bohaterek cyklu.

Jak już stało się to bodaj tradycją, „Dyniowy demon” to kolejna z powieści spod pióra Anety Jadowskiej, która zdobią ilustracje Magdaleny Babińskiej. Charakterystyczną kreskę i sposób ukazania bohaterów znajdziemy nie tylko w twórczości przeznaczonej dla młodszych, ale też tych starszych Czytelników. Przyznaję, że w pierwszej kolejności, nim zabiorę się za czytanie przeglądam obrazki, ciesząc oko ich widokiem.

„Dyniowy demon” to opowieść o sprawach ważnych i ważniejszych oraz takich całkiem błahych. Historia o miłości, przyjaźni, strachu i jego przezwyciężaniu. To też lekcja mówiąca, by nie oceniać wszystkiego zbyt pochopnie i by wyrobić sobie własne zdanie, nim dokonamy oceny. Najnowsza odsłona przygód Franka i Finki stanowiła przyjemnie spędzony czas i, chociaż za oknem mamy środek lata, zamarzyła mi się dyniowa zupa z grzankami i serem oraz kawa z korzennymi przyprawami. Mam tylko nadzieję, że zbliżające się Halloween okaże się spokojniejsze niż to w Dąbrówce, a młodzi bohaterowie i cyrk Aurora Borealis jeszcze powrócą z nowym repertuarem – tym na scenie  i tym poza nią.

Recenzja powstała w ramach akcji recenzenckiej Wydawnictwa ZygZaki

Data wydania: 14 czerwca 2023
Liczba stron: 272
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788367727808

Zły Wilk

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze