Recenzja: „Przepraszam, tu był trup” – Marta Matyszczak

Podoba się?

Recenzja: „Przepraszam, tu był trup” - Marta Matyszczak„Przepraszam, tu był trup” to pierwszy tom serii „Zbrodnie na podsłuchu” spod pióra Marty Matyszczak znanej z cykli „Kryminał pod psem” oraz „Kryminał z pazurem”. Książka na księgarniane półki trafiła za sprawą Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Rita Braun właśnie w dość spektakularny sposób zakończyła pracę w jednym z dyskontów i niekoniecznie wie, jak ogarnąć swoje życie. Jeszcze kilka miesięcy temu była nieszczęśliwą żoną (i formalnie wciąż nią pozostaje) bogatego męża i córeczką równie majętnego tatusia. Jednak w chwili egzystencjalnego kryzysu odważyła się spakować walizkę i zacząć żyć po swojemu, co niezbyt przypadło do gustu familii. I choć z pewnością mocno zderzyła się z rzeczywistością, młoda kobieta robi wszystko, by nie wrócić do rodzinnego domu. Gdy dzięki przyjaciółce zyskuje możliwość wzięcia udziału w uroczystym otwarciu ekskluzywnego hotelu jeszcze nie wie, jak bardzo wyprawa do Wisły odmieni jej życie.

Po książki Marty Matyszczak mogę sięgać w ciemno. Kolejne tomy detektywistycznych przygód kundelka Gucia wspieranego w swych poczynaniach przez Różę i Szymona oraz kronikarskie zapędy kotki Burbur, która nie da sobie w krewetki z tuńczykiem dmuchać bawią i zapewniają dobra rozrywkę. Tak więc, gdy na horyzoncie pojawiła się zapowiedź nowej powieści autorki mogła być wyłącznie na tak.

„Przepraszam, tu był trup” zabiera Czytelnika w mroczny świat internetowych influencerów i cele brytów. Pogoń za lajkami, wyświetleniami, a także sprzedawanie sumienia i niemal duszy, żeby pozyskać nowych sponsorów i przyciągnąć kolejnych followersów są chlebem codziennym stworzonych przez Martę Matyszczak bohaterów. Prócz Rity, a przynajmniej do czasu. Chciałabym móc powiedzieć, że obraz stworzony przez pisarkę jest wybitnie przejaskrawiony i karykaturalny, ale jako osoba, która od nastu lat śledzi świat bookstagrama i nawet na tym, z pozoru niewinnym i, pomyśleć, kulturalnym poletku widziała niejedną dramę, włącznie z takimi podlegającymi pod paragrafy z kodeksu karnego, mam świadomość ile prawdy zawarte jest na kartach powieści. Drugim z istotnych wątków poruszanych w najnowszej historii stworzonej przez autorkę jest ochrona środowiska.

Styl nowej książki Marty Matyszczak różni się od jej poprzedniej twórczości. Już nie jest tak cosy i cieplutko – i to nawet bez uwzględniania, że akcja „Przeprasza, tu był trup” dzieje się w środku mroźnej, śnieżnej zimy nazwanej tą stulecia – a bohaterowie maja w sobie więcej mroku i skomplikowanej przeszłości. Zaś zaproszeni na otwarcie hotelu celebry ci to w większości plejada osób, których nie chciałoby się spotkać twarzą w twarz. A już na pewno być ich podwładnymi.

Główna z nich, Rita Braun, jest zagubiona i stara się odnaleźć dla siebie miejsce w świecie. Absolwentka kryminalistyki, która marzyła o dalszych studiach, ale nie znalazłszy wsparcia w rodzinie uważającej jej naukę za fanaberię i mającej inne wyobrażenie na temat obowiązków kobiety, skończyła w nieszczęśliwym małżeństwie. Choć postronni uznaliby, że Rita przesadza, bo przecież ma wszystko, czyli pieniądze, piękny dom, męża z dobrze prosperującą firmą czy zagraniczne wypady na rajd po butikach znanych projektantów na zawołanie ręki. Jednak, tak naprawdę, jedynym na co mogła liczyć kobieta była samotność w rodzinnym gronie i brak szacunku dla jej pragnień. Wyjazd do Villa la Vistule, luksusowego hotelu i Spa, który miał być chwilą wytchnienia oraz wsparcie przyjaciół oraz młodszego brata zachęca Ritę do stworzenia podcastu. Początkowa myśl, by dotyczył tematu greenwashingu, eko ściemy, szybko ewoluuje do kryminalnego śledztwa, po tym, jak wkrada się doń trup, a Braun wraz z towarzyszami postanawia sprawdzić, czy te sprawy się ze sobą łączą i kto dokonał zbrodni.

Jak już wspomniałam, Marta Matyszczak postanowiła zabawić się światem instacelebrytów. Na otwarcie hotelu zaproszeni zostali – prócz Mai, najlepszej przyjaciółki Rity, z zawodu tłumaczki języka koreańskiego, a na co dzień life stylowej influencerki – między innymi pewna trenerka fitness, producentka ekokosmetyków, aspirujący do bycia gwiazdą aktor z przerostem ego oraz współwłaściciel sieci najpopularniejszych cukierni. Każdy, o zgrozo!, z osobą towarzyszącą, często więcej niż jedną. Oczywiście oprócz nich na terenie obiektu znajdują się również zwykli goście, a także ktoś, kto wkrótce przyozdobi zimowy plener występując w roli tytułowego trupa. Trupa, który nim zdąży przyjechać policja bezczelnie znika.

„Przepraszam, tu był trup” jest kolejną przeczytaną przeze mnie w ciągu ostatnich kilku tygodni książką poruszającą problem ekologii, tym razem greenwashingu. Przyznaję, iż cieszy mnie, że ta tematyka staje się coraz bardziej zauważalna i stanowi jeden z głównych wątków powieści. Mam nadzieję, że dzięki takiemu zaangażowaniu ze strony twórców literatury więcej osób zastanowi się nad stanem środowiska, gdyż, jak mówi otwierający powieść cytat z Arystotelesa, przyroda bez ludzi sobie poradzi, ale człowiek bez przyrody już nie. Ile razy sami kupujemy jakiś produkt, który sprawia wrażenia ekologicznego po bliższym mu się przyjrzeniu dochodzimy do wniosku, że z ochroną środowiska ma niewiele wspólnego lub, co gorsze, naiwnie wierzymy w zapewnienia producenta.

Marta Matyszczak na kartach „Przepraszam, tu był trup” zwraca również uwagę na to, jak życie promowane przez celebrytów w social mediach niewiele może mieć wspólnego z rzeczywistością.. Scrollując codziennie kolejne medium widzimy obrazki uśmiechniętych ludzi z samymi sukcesami na koncie, przy których nasze zwyczajne życie bez cotygodniowych zagranicznych wycieczek, rautów w towarzystwie sław, zaś z meblami i ubraniami kupionymi w sieciówce może wydawać się smutne i bezwartościowe. Jednak wciąż są osoby nie pamiętające, że duże zasięgi to także duży stres, bo gdy kochają cię miliony, kolejne życzą ci jak najgorzej. Trenerka fitness być może za kulisami cierpi na zaburzenia odżywienia, właścicielka świetnie prosperującej firmy kosmetycznej codziennie zakłada na twarz sztuczny uśmiech, bo od środka zżera ją poczucie winy za śmierć kogoś bliskiego, a właściciel cukierni marzy wyłącznie o tym, by wszyscy wreszcie dali mu święty spokój.

„Przepraszam, tu był trup” jest pozycją poważniejszą, szczególnie przez poruszane w powieści ważne społecznie wątki. Ale nowa książka Marty Matyszczak to nie tylko powaga. Nie zabrakło w niej również humoru, którego głównym dostarczycielem jest Radzio, młodszy brat Rity. Chciałabym poznać tajemnicę jego przewodu pokarmowego będącego w stanie wchłonąć wszystko we wszelkich ilościach i sprawiać, że jego właściciel wciąż świetnie prezentuje się w kąpielówkach. Zwłaszcza że Radzio i aktywność fizyczna nie są elementami idącymi w parze. „Chciałbym, ale mi się nie chce”, to dewiza sportowa brata Braun.

Fabuła „Przepraszam, tu był trup” to nawiązanie do historii kryminalnych tworzonych na zasadzie zagadki zamkniętego pokoju. Tylko tym razem mamy ekskluzywny hotel odcięty od świata przez warunki pogodowe i świadomość, iż morderca kryje się w jego murach. Marta Matyszczak pozostała wierna nieepatowaniu przemocą i brutalnością, tak więc nie musicie się obawiać tryskającej wokoło krwi, chociaż trochę się jej pojawia. Śledztwo, zarówno ekologiczne jak i kryminalne, toczy się dość spokojnym tempem, a domorośli śledczy niejednokrotnie muszą wykazać się sprytem, poświęceniem i pomysłowością. Ich zmagania okazują się mieć zaskakujące skutki – również dla nich samych, a zbrodzień zmuszony jest podjąć się różnych sposobów, aby zatuszować swe czyny.

„Przepraszam, tu był trup” jest udanym połączeniem poważnej tematyki z humorem i kryminałem. Marta Matyszczak stworzyła ciekawych bohaterów, stawiając sobie za cel nie tylko zabawianie Czytelników, lecz również edukowanie. Dodatkowo autorka mruga okiem do wiernych fanów swojej twórczości i na kartach swego najnowszego dzieła zamieściła pewne cameo łączące świat Rity z tymi Gucia i Burbur. Muszę przyznać, że teraz mam dylemat, bo osiołkowi w żłoby dano, i nie mogę się zdecydować, co chciałabym, by autorka wydała (oczywiście jak najszybciej!) jako następne – nowy Kryminał pod psem, kolejny Kryminał z pazurem czy następny tom Zbrodni na podsłuchu? Takie są problemy książkoholika! Polecam Wam „Przepraszam, tu był trup”, gdyż w czasie lektury z pewnością nie będziecie się nudzić.

Liczba stron: 384
Cena okładkowa: 44,90 zł
ISBN: 978-83-271-6653-1
Format: 135×205

Zły Wilk

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze