„Antykwariat pod Salamandrą” Adama Przechrzty, wydany przez Fabrykę Słów, zaskakiwał mnie od pierwszej strony. Wszystko w tej książce, począwszy od pomysłu, fabuły, kreacji świata, a kończąc na klimacie, budziło w mojej głowie ciągle tę samą myśl: ten tytuł jest skrojony idealnie pod moje gusta. Niezwykły, pełny tajemnic i mroku. Tylko czy kilka rewelacyjnych pierwszych rozdziałów oznacza, że jest to książka doskonała?
Zacznijmy jednak od początku. Akcja powieści rozgrywa się w Zielonej Górze, mieście jakich w Polsce wiele, kompletnie zwyczajnym i niewyróżniającym się na tle innych. Może poza winnicami, starymi kamienicami i spokojną atmosferą reklamowanymi w blurbie książki. Tak przynajmniej wygląda to dla niewtajemniczonych bądź osób pozbawionych magicznego talentu. Dla pozostałych Mons Viridis, jak naprawdę zwie się to miejsce, jest położonym na magicznym szlaku miastem, co prawda słabo przez „obywateli” (magów) zaludnionym, ale jednak będącym częścią magicznej republiki. Z portalem prowadzącym do Głębokiego Świata, nad którym piecze sprawuje ktoś, delikatnie mówiąc, nieprzygotowany do tego rodzaju odpowiedzialności.
W roli tego niedoświadczonego właściciela występuje główny bohater, czyli Janusz Magnuszewski. Do tej pory jego życie należało do spokojnych, prowadzi on odziedziczony po ojcu, potężnym magu i sędzim Mons Viridis, antykwariat. Tylko nie taki zwyczajny pełen starodruków, a wypełniony po brzegi specjalistycznymi woluminami dla magów – nawet takimi pisanymi krwią czy oprawionymi w skórę, której pochodzenia lepiej nie znać.
Magnuszewski wypada intrygująco, jest prawie jak polski Harry Potter, zielony w magicznym świecie. Tylko na bogów wszelakich, kto wymyśla tak bardzo Januszowe imię i nazwisko dla protagonisty? Podczas lektury kojarzyły mi się ciągle z bohaterem memów. Zwłaszcza że mężczyzna należy do bardzo ufnych osób. Poza tym Janusz to całkiem sympatyczny człowiek. Uczony przez ojca podstaw czarowania, mniej więcej orientuje się w polityce oraz wiecznych intrygach żądnych większej mocy magów, mimo tego żyje na uboczu. Nie używa magii i nie chce być częścią tego świata. Przynajmniej do czasu.
Pewnego dnia próg antykwariatu Magnuszewskiego przekracza niezwykły gość, Dominik Krajewski, wysoko postawiony przedstawiciel magicznej republiki i, jak zwykle bywa w takich okolicznościach mający dla gospodarza ofertę nie do odrzucenia. Bohater zdaje sobie sprawę, tak samo jak my w prawdziwym świecie, że lepiej nie podpadać biurokratycznej machinie, bo z tego nigdy nic dobrego nie wychodzi. Magister militium (minister spraw wewnętrznych) chce, żeby Janusz nadzorował z ramienia Wysokiej Rady policyjne dochodzenie w sprawie kilku niezwykłych zgonów, do jakich doszło ostatnimi czasy na terenie Zielonej Góry.
Początkowo fabuła książki wypada banalnie, tworząc wrażenie opowieści fantastycznej z kryminalnym zacięciem. Cały koncept sprowadza się do odnalezienia sprawcy zabójstw. Tylko w tym wypadku zawsze chodzi o coś więcej niż zostało powiedziane przez bohaterów. Każdy ma swój plan, jak Krajewski, który z jakichś powodów oddaje tak ważną sprawę w rence nowicjusza. Co w ten sposób pragnie osiągnąć? Mogę Wam jedynie zdradzić, że właśnie ten aspekt podoba mi się w tej opowieści. A dla Magnuszewskiego, który tak naprawdę dopiero teraz staje się częścią magicznego świata, stając się jego częścią wszystko ulega zmianie. To dopiero początek jego wielkiej przygody i całej masy nowych problemów.
W recenzowanym tytule przypadła mi do gustu kreacja uniwersum, bo wykorzystuje lubianą przeze mnie ideę o koegzystencji dwóch różnych światów obok siebie. Magowie mają środki oraz możliwości ukrywania swojego istnienia przed ogółem ludzkości. O ich istnieniu wiedzą nieliczni: osoby u władzy oraz „pożyteczni” ludzie, pracujący choćby w policji czy innych organach państwowych. Największą siłą „Antykwariatu pod Salamandrą” jest zaglądanie za kurtynę magicznej republiki, gdzie wraz z Januszem poznajemy tajniki rzucania czarów, odkrywamy to, co kryje się za portalem prowadzącym do Głębokiego Świata albo zdobywamy informacje polityczno-prawne o państwie mocno wzorowanym na Imperium Rzymskim. Tutaj praktycznie każdy rozdział przynosi nowe rzeczy.
Ogólnie o stylu pisania autora mogę mówić dobrze, poza jednym „ale”, o którym za chwilę. Konstrukcyjnie tekst wypada solidnie. Lubię zwłaszcza podejście autora do tworzenia scen, w których pierwsze skrzypce grają bohaterowie, relacje między nimi, emocje, dialogi, czuć klimat podekscytowania czy też luźnej przyjacielskiej rozmowy. Inne elementy, np. opis lokacji zostały za to zredukowane do minimum, pozostawiając wyobraźni Czytelnika aranżowanie wystroju wnętrz. Równie pozytywnie wypadają same postacie, ciekawe i różnorodne. Wielu z nich trudno nie darzyć choćby odrobiną sympatii. Moje „ale” odnosi się zaś do tego, że mam wrażenie, że autor aż za bardzo chciał pokazać Czytelnikom, z jak ogromnym i zróżnicowanym uniwersum mają do czynienia. Przez to zostajemy zasypani całą masą kwestii do ogarnięcia: poznajemy system magiczny, historię ojca Janusza, gierki obywateli i układ sił w Senacie. Trochę tego za dużo. Problem jednak tkwi w czymś innym. Czasem, zwłaszcza w początkowych rozdziałach książki, tekst wydaje się jakby zlepkiem luźnych fragmentów. Bohaterowie są w jednym miejscu i nagle okazuje się, że są w zupełnie innej lokacji. Może trochę przesadzili ze skracaniem książki w trakcje redakcji?
„Antykwariat pod Salamandrą” wypada naprawdę pozytywnie. Jest to ciekawa, pomysłowa i mocno rozbudowana opowieść, przez co każdy Czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie. To tytuł godny polecania, zwłaszcza dla spragnionych magii miłośników urban fantasy, dark fantasy czy tych lubiących klimaty tajnych bractw. Dla mnie poznawanie przygód Janusza było przyjemnością i zdecydowanie polecam Wam tę książkę. Sam chętnie sięgnę po kontynuację, jak tylko ujrzy ona światło dzienne.

- Autor: Adam Przechrzta
- Tytuł: Antykwariat pod Salamandrą
- Ilustracje: Dominik Broniek
- Cykl: Mons Viridis Magicus, tom 1
- Wydawnictwo: Fabryka Słów
- ISBN: 978-83-6794-942-2
- Format: 12,5 x 19,5 cm
- Oprawa: broszurowa
- Ilość stron: 438
- Data wydania: 15 maja 2024
- Dostępne wersje: papierowa / ebook / audiobook
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.




