Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Bezkost – Joanna Kanicka – recenzja

Paszczak
· 4 min czytania
Bezkost – Joanna Kanicka – recenzja
Wydany nakładem wydawnictwa SQN „Bezkost” Joanny Kanickiej od razu przykuł moją uwagę w dwóch kwestiach: po pierwsze, to mroczny kryminał z demonami nieukrywającymi swojego istnienia, co dla mnie jest czymś nowym, a zarazem intrygującym. Po drugie, w blurbie nie są obiecywane gruszki na wierzbie i akcja jakiej świat jeszcze nie widział, kusi czymś ciekawszym – lawirowania między dobrem a złem.

Zachęcony tą deklaracją wylądowałem na ulicach małego miasteczka, jakim jest Mielczyn, gdzie obok ludzi mieszkają również demony. Jednak oba gatunki nie koegzystują w synergii czy też przyjaźni – mają o wiele bardziej skomplikowaną i trudną relacją. Niebezpieczne, wyglądają strasznie i posiadające nadprzyrodzone zdolności demony, które notabene do przetrwania potrzebują ludzkiej krwi, nie są zbyt mile widziane w sąsiedztwie i podlegają nadzorowi. Tym właśnie zajmuje się WKD – Wydział Kontroli Demonów.

Fabuła zaskakuje od samego początku. Choć dość standardową, jak na kryminały, to podczas lektury nie można narzekać na nudę czy brak zaskakujących zwrotów akcji. Nie powiedzieć zbyt wiele: historia kręci się wokół sprawy morderstwa młodego chłopaka, którego zwłoki odnaleziono w opuszczonej wilii na terenie miasta. Co więcej, wszystko wskazuje na sprawkę demona.

W charakterze naszego przewodnika po mieście oraz policjanta prowadzącego dochodzenie w sprawie morderstwa występuje Sylwester Sonecki. Nie jest on zbytnio lubiany przez kolegów z pracy i ma opinię człowieka niedogadującego się z innymi. To arogancki, gburowaty gość z pretensjami do całego świata. Zwłaszcza wobec osób będących dla niego miłymi.

W prowadzeniu dochodzenia pomaga mu wyjątkowy partner, który ostatnie osiem lat spędził zakopany na cmentarzu w ramach kary za pomoc policji w pacyfikacji terroryzującego mieszkańców Mielczyna Biesa. Mowa o tytułowym Bezkoście, demonie przypominającym wielkiego galaretowego węża. Jest on kompletnym przeciwieństwem Soneckiego – miły, uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do ludzi oraz bardzo ciekawy nowoczesnego świata. Marzy o wstąpieniu do policji i posiada większy zapał do pracy niż pracoholik z czterdziestoletnim stażem po urlopie.

Wykreowany przez autorkę świat przypadł mi do gustu. Demony żyjące między ludźmi są prostym, a zarazem zaskakującym i wręcz genialnym pomysłem dającym praktycznie nieograniczone pole do popisu. Choć w tym koncepcie dostrzegam analogię do dawnych czasów, zwłaszcza tych z segregacji rasowej – dla mnie „Bezkost” w pewnym sensie opowiada o rasizmie oraz obawie przed nieznanym. Tylko zostaje to zaprezentowane w ciekawszy sposób.

Mniej pozytywnie wypada aspekt kryminalny książki. Jest prosty, mało rozbudowany, schematyczny i dość przewidywalny. Zwłaszcza w kluczowej kwestii – odkrycia sprawcy, nim zrobi to bohater. Może zabrzmi to dziwnie, ale „Bezkosta” nie czyta się dla emocjonującej i zawiłej zagadki kryminalnej, do rozwiązania której potrzeba umysłu Sherlocka Holmesa. To przede wszystkim studium człowieka i ukrywających się w nas „demonów”. To opowieść o tym, do czego jest się zdolnym, aby osiągnąć swój cel, jak i tym, gdzie leży granica w robieniu złych rzeczy z dobrych pobudek.

Poza nieciekawym wątkiem kryminalnym „Bezkost” ma naprawdę wiele do zaoferowania np. miłosne perturbacje w życiu Soneckiego, który ciągle ma pod górkę, z masą spadających z nieba problemów. Równie wiele ma do zaoferowanie kreacja świata. Poznawanie go podczas lektury książki dostarczało mi masę frajdy. Wszystkie zasady, jak powstają demony i cała reszta z nimi związana. Kolejnym intrygującym pozytywem są relacje ludzi z demonami. Na pewno są pogmatwane, przeważnie problematyczne i nacechowane negatywnie. Niczym matki zabierające dzieci na drugą stronę ulicy, bo wypatrzyły idącego chodnikiem demona, ale są też pozytywne, jak historia jednego lokalnego alkoholika żyjącego w związku ze Strzygą. A gdy na scenie pojawiał się Bezkost, na mojej twarzy zawsze gościł uśmiech.

Poza śledztwem nie mogę przyczepić się praktycznie do niczego. Fajnie napisany tekst, przemyślana konstrukcja, różnorodna i na tyle mocno rozbudowana w wątkach pobocznych, że daje wrażenia tętniącego życiem świata, w którym nie wszystko kręci się wokół poszukiwania sprawcy morderstwa. Co zgrabnie tuszuje niedociągnięcia w wątku kryminalnym.

Lektura „Bezkosta” dostarczyła mi sporo przyjemności, a kończąc książkę poczułem pewien niedosyt. Widzę potencjał w Mielczynie i jego mieszkańcach. Mam nadzieję, że autorka postanowi jeszcze wrócić do tego świata. Nie będę owijał w bawełnę i na koniec ograniczę się do tego – krótko mówiąc warto sięgnąć po ten tytuł.

  • Autor: Joanna Kanicka
  • Tytuł: Bezkost
  • Wydawnictwo: SQN
  • ISBN: 9788383304083
  • Format: 140 x 205 mm
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Ilość stron: 447
  • Data wydania: 29 stycznia 2025
  • Cena detaliczna: 49,99 zł / ebook: 42,99 zł
  • Dostępne wersje: papierowa / ebook / audiobook
PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →