Macieja Lewandowskiego poznałem lata temu za sprawą „Cieni Nowego Orleanu”, mrocznego kryminału inspirowanego twórczością Lovecrafta, których klimat idealnie trafił w moje gusta. Z tego też powodu, jak tylko do moich uszu dotarły słuchy o jego nowej książce, nawet nie traciłem czasu na zgłębianie tego, o czym ma być. Mowa o horrorze „Grzechòt” wydanym nakładem wydawnictwa Mięta. Od razu wiedziałem, że muszę go przeczytać.
Na samym początku snuta przez autora opowieść wydaje się jedną z wielu takich samych. Dla osoby chętnie sięgającej po twórczość Kinga, Hilla czy Simmonsa może wyglądać na odgrzewany kotlet. Kolejna historia o grupie nastolatków wplątujących się w czasie wakacji w ciąg niezwykłych i nad wyraz niebezpiecznych wydarzeń, ale czy na pewno taka jest?
Jak zwykle najważniejsze są szczegóły. Wystarczy choć na chwilę zapomnieć o skojarzeniach na temat „dzieciaków na rowerach”. Przestać na siłę szukać podobieństw i po prostu dać książce szansę porwania ku niecodziennej przygodzie. A wtedy może okazać się, że tych zbieżności nie ma aż tak wiele, aby zawracać sobie nimi głowę.
Lewandowski na kartach recenzowanego tytułu zabiera nas na nasze swojskie Kaszuby. Tylko nie do końca, bo do całkowicie fikcyjnej małej i malowniczej miejscowości Czartyże, a w zasadzie to wsi, którą chętnie odwiedzają turyści w poszukiwaniu spokoju, wypoczynku na plaży czy też urokliwych widoków. Poza walorami przyrodniczymi nie ma tutaj żadnych atrakcji. Co więcej, w tym miejscu dosłownie nic się nie dzieje. Przynajmniej do czasu, gdy „do gry” wkraczają dzieciaki na rowerach.
Pod względem fabuły książka wypada pozytywnie. Lubię ją zwłaszcza za prostotę, brak przekombinowania w tworzeniu fajnej i oryginalnej historii. Cały koncept można sprowadzić do przypadkowego przebudzenia z długoletniego letargu mrocznego i niebywale żarłocznego upiora spoczywającego we wraku starej Wołgi. Później klasycznie następuje zmierzenie się z konsekwencjami swoich niezbyt rozsądnych działań oraz próbą naprawienia wszystkiego – likwidacją porywającego dzieci draństwa raz na zawsze.
„Grzechòt” opowiada o trójce nastolatków: Kubie, Sławku i Majce. Zazwyczaj jednak poznajemy historię z perspektywy pierwszego z chłopaków, będącego również sprawcą całego zamieszania. Przez jego ciekawość, niepohamowaną chęć sprawdzenia tego, co kryje rozlatująca się szopa na posesji Winnickiego, lokalnego dziwaka owianego złą sławą. Natomiast Sławek wraz z Majką dochodzą do głosu okazyjnie.
O bohaterach mogę powiedzieć, że są zwyczajnymi nastolatkami lubiącymi gry, w szczególności papierowe RPG, komiksy, grają nawet w kolekcjonerską grę karcianą „Magic: The Gathering”. Podobne klimaty do moich zainteresowań, dzięki czemu szybko nawiązałem z nimi nic sympatii. Poza tym ciekawi ich świat. Przede wszystkim jeden aspekt, czy kryje coś więcej, bardziej niezwykłego i nie nudnego, jak codzienność. Spędzają całe dnie, zwłaszcza wakacyjne, na poznawaniu każdego zakamarka Czartyży.
Uwielbiam klimat książki. Na początku robi wrażenie lekkiej, przyjemnej i połączonej z beztroską niczym wypad na wakacje. Całość wzbogaca wręcz baśniowa sceneria. A znajdujące się w tekście smaczki, drobne detale czy opisy przyrody robią fenomenalną robotę. Sposób, w jaki Lewandowski przedstawia wejście do sadu po piłkę, jest czymś magicznym… Później, wraz z rozwojem opowieści jej klimat staje się bardziej ciężki, mroczny i zdecydowanie czuć grozę. Bardzo lubię to, jak autor buduje napięcie, to budzące we wszystkich mieszkańcach Czartyży wrażenie grasującego zła.
Świetnie wypada również wykorzystanie przez Lewandowskiego swojskiego pomysłu, bardzo popularnej dawniej w całym kraju klechdy o czarnej Wołdze porywającej dzieci do stworzenia upiora. Mnie już nie straszono tą bajką, ale doceniam ożywienie i przypomnienia tej legendy. Zwłaszcza młodszemu odbiorcy, do którego recenzowany tytuł jest kierowany.
Pisząc o książce, ciężko pominąć kwestie jej wyglądu, bo robi zjawiskowe wrażenia. Nawet teraz, gdy co chwila na rynku pojawia się kolejny tytuł z barwionymi brzegami. W przypadku „Grzechòta” otrzymujemy fenomenalną, mrocznie baśniową ilustrację na okładce prezentującą Wołgę. Farba nie łuszczy się, nic nie odpada. Użyto grubego papieru przez co powieść wygląda na znacznie bardziej obszerną niż trzysta trzydzieści cztery strony, które sobie liczy. Jest po prostu świetnie i za to dla wydawnictwa Mięta należą się słowa uznania. Tak trzymać!
Co tu dużo mówić, Lewandowski znowu mnie zachwycił. Jego horror, niby dla młodszego czytelnika, dostarczył mi masy frajdy. Dzięki książce choć na moment wróciłem do lat młodości i przypomniałem sobie wszystko, co towarzyszyło mi podczas pierwszego seansu filmu „Goonies”. Choć nie wiem, czy dałbym tę książkę do lektury jakiemuś dzieciakowi. Komuś mającemu piętnaście lat lub więcej, zdecydowanie tak. W ostatecznym rozrachunku polecam ten tytuł.

- Autro: Maciej Lewandowski
- Tytuł: Grzechòt
- Projekt okładki: Dawid Boldys
- Lektor audiobooka: Marcel Sabat
- Wydawnictwo: Mięta
- ISBN: 978-83-68005-06-6
- Format: 135 x 202 mm
- Oprawa: twarda
- Ilość stron: 336
- Data wydania: 24 kwietnia 2024
- Cena okładkowa: 54,99 zł / ebook regularna: 44,99 zł / audiobook regularna: 44,99
- Dostępne wersje: papierowa / ebook / audiobook
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.




