„Zaginiona księgarnia” autorstwa Evie Woods to połączenie powieści obyczajowej z nutą fantastyki. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa StoryLight.
Londyn, rok 1921. 21-letniej Opalinie Carlisle nie w smak jest pomysł aranżowanego małżeństwa ze starszym mężczyzną, więc postanawia spakować swój dobytek a za oszczędności kupić bilet do Paryża. Kocha książki i tym chce się zajmować w życiu – odnajdywaniem białych kruków. Jednak życie szybko weryfikuje jej plany, zaś młoda kobieta musi uciekać. Trafia do Irlandii.
Dublin, współcześnie. Martha właśnie uciekła od męża przemocowca i udało jej się znaleźć zatrudnienie jako pomoc domowa u leciwej, acz ekscentrycznej madame Bowden. Czytanie książek nie jest jej mocną stroną, za to bezbłędnie czyta w ludziach. Już po krótkiej chwili potrafi poznać ich przeszłość i pragnienia, zaś tajemniczy przymus nakazuje jej tworzenie tatuażu składającego się z ukrytej w zdaniach historii. W tym samym czasie w mieście przebywa Henry poszukujący zaginionego rękopisu książki jednej z najsłynniejszych na świecie pisarek. Gdyby go odnalazł zapisałby się nie tylko w dziejach literatury, ale udowodnił bliskim, a zwłaszcza sobie, że jest coś wart. Problem tylko w tym, iż w miejscu, w którym powinna znajdować się księgarnia skrywająca zagubioną powieść, jest tylko pusty plac i nikt nie słyszał, by kiedykolwiek się tam znajdowała. Natomiast w domu obok mieszka młoda kobieta z dziwnym tatuażem na plecach. Losy tej trójki, choć oddzielone przez lata, okazują się być ze sobą splecione bardziej, niż którekolwiek mogłoby przypuszczać.
„Zaginiona księgarnia” to historia o poszukiwaniu. Budynku, którego nie ma i wedle wszelkich dostępnych dokumentów oraz źródeł nigdy nie stał w tym miejscu. Rękopisu drugiej, niewydanej powieści Emily Brontë oraz, a raczej zwłaszcza, siebie i swojego miejsca na ziemi.
Choć „Zaginiona księgarnia” zawiera opowieść, która strona po stronie otula niczym kocyk w zimny wieczór, to poruszane w niej tematy nie należą do najlżejszych. Wątki przemocy domowej, alkoholizmu, zamknięcia w zakładzie psychiatrycznym, utraty dziecka, zdrady czy poniżania są częściami składowymi wykreowanego przez Evie Woods świata. Bohaterowie muszą mierzyć się ze swoją przeszłością, która odcisnęła ogromne piętno na ich życiu, ale również staja do walki o samych siebie, by wreszcie zacząć grać pierwszoplanową rolę w spektaklu, jakim jest życie. Autorka wykreowała bardzo namacalne i rzeczywiste postacie, których bogate wnętrza, rozterki czy pragnienia czynią z nich realne istoty, a nie wyłącznie papierowe charaktery.
Opalina, która nie znosi, gdy ktoś mówi jej , co ma robić, jest postacią, jaką dane jest nam poznać najdokładniej. Pomaga w tym fakt, iż „Zaginiona księgarnia” napisana jest w dwóch planach czasowych. Losy panny Carlisle odkrywamy zarówno z jej bezpośredniej relacji, ale także poznajemy wraz z Marthą i Henrym, gdy ta dwójka zgłębia kolejne materiały na drodze do odnalezienia rękopisu. Jednocześnie jej historia jest, w mojej opinii, tą najbardziej tragiczną pośród przedstawionych. Kończąc lekturę, wiemy, że złych rzeczy, jakie wydarzyły się w jej życiu spokojnie wystarczyłoby dla kilku osób. Jedynym pocieszeniem jest świadomość, że ostatecznie odnalazła swoje szczęście.
Przeszłość Marthy równie nie należała do różowych – dom rodzinny, w którym nie otrzymała takiego wsparcia, jakie było jej potrzebne, oraz stosujący przemoc mąż odebrali jej pewność oraz wiarę w siebie. Na szczęście po przybyciu do Dublina jej życie zaczyna się zmieniać, a Henry i zaginiona księgarnia mają w tym ogromny udział.
„Zaginiona księgarnia” ma w sobie ten oniryczno-baśniowy posmak, w którym rzeczy nie mające prawa się wydarzyć przyjmujemy bez poddawania w wątpliwość. Podczas lektury miałam często wrażenie, iż to nie Opalina, Martha czy Henry są narratorami prowadzącymi Czytelnika przez kolejne strony, ale jest nim sama księgarnia, której wszyscy szukają.
Lekkie pióro Evie Woods sprawia, że powieść czytało mi się naprawdę szybko, chociaż muszę przyznać, iż zabieg przerywania historii danego bohatera w najbardziej interesującym momencie z lekka podnosił mi ciśnienie. „Zaginiona księgarnia” była dla mnie przypadkiem tej książki, przy których mówimy sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a budzik o poranku okazuje się dzwonić zbyt szybko.
Evie Woods urzeka słowem. Stworzyła pełną emocji opowieść, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Może jest gdzieś nieodnaleziony jeszcze list mówiący o zaginionym rękopisie autorki „Wichrowych wzgórz” i wskazujący jego lokalizację? Bo życiowych historii podobnych do tych Opaliny, Marthy lub Henry’ego jest wiele i oby każda miłą szczęśliwe zakończenie.
„Zaginiona księgarnia” to wciągająca i powodująca sporo wzruszeń opowieść o tym, że warto znaleźć w sobie odwagę i podążać za swoimi marzeniami, nawet wtedy, gdy los rzuca pod nogi same przeszkody. Mimo że czasem mogłoby się wydawać, iż jakaś sprawa jest nierealna lub z góry skazana na porażkę, to nigdy nie możemy mieć pewności, jeśli nie spróbujemy. To książka o książkach i tym, jak ważną rolę mogą odegrać w życiu i je zmienić. Naprawdę żałuję, że historia Opaliny, Marthy i Henry’ego jest tylko jednotomowa, gdyż polubiłam ich towarzystwo i miałabym ochotę na więcej.
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Tytuł oryginału: The Lost Bookshop
Oprawa: miękka
Wymiary: 140×209 mm
Liczba stron: 456
ISBN: 978-83-68053-27-2
Data wydania: 19/06/2024
Cena katalogowa: 44,99 zł
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



