Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Rozbłyski ciemności – Andrzej Pupin – recenzja

Paszczak
· 4 min czytania
Rozbłyski ciemności – Andrzej Pupin – recenzja
Rzadko kiedy debiutancka powieść robi na mnie tak duże wrażenie, że po jej lekturze nie mogę doczekać się kontynuacji. Bez wątpienia ta trudna sztuka udała się Andrzejowi Pupinowi, którego pierwszy tom cyklu „Ciemność” – „Szepty ciemności” – zaskoczyły mnie nieszablonowym mariażem mrocznej fantastyki z kryminałem retro. Pozostaje tylko pytanie, czy druga część, pod tytułem „Rozbłyski ciemności” dorównuje pierwszemu tomowi.

Od finału wydarzeń z poprzedniej książki upłynął rok. Wystarczająco dużo czasu, aby mocno namieszać w życiu kapitana rezerwy Jerzego Kowalskiego. Przede wszystkim jego jednoosobowa działalność detektywistyczna rozrasta się. Bohater zyskuje wspólniczkę Barbarę, kobietę dysponującym ogromnym talentem doprowadzania go do szewskiej pasji. Z kolei sam Jerzy, aby uchronić się od pogrążenia w rozpaczy po stracie ukochanej, rzuca się w wir pracy, wspomaga również swoimi umiejętnościami fundację biznesowej partnerki oraz nieustannie poszukuje Wandy.

W tej części czeka na Jerzego sporo detektywistycznej roboty. Przyjmuje niezbyt skomplikowane zlecenie odszukania wnuka z nieprawego łoża pewnej zamożnej starszej kobiety. Niestety szybko okazuje się, że zadanie tylko z pozoru wygląda łatwo. Na domiar złego kapitan zostaje obarczony przez wspólniczkę fuchą polegającą na wyciągnięciu z aresztu pewnego dziecka dla fundacji. A skoro już mowa o Barbarze, na deser pozostaje jeszcze kwestia jej nagłego zniknięcia w drodze na poprawczą farmę dla nieletnich, gdzie miała prowadzić swoje dochodzenie.

Jerzy w charakterze protagonisty wypada po prostu rewelacyjnie. Trudno o jego kreacji postaci mówić inaczej niż w samych superlatywach, gdyż nadal intryguje, będąc skomplikowanym i wielowarstwowym bohaterem z licznymi problemami. Wciąż walczy z demonami przypominającymi wszystko to, co musiał robić podczas wielu lat służby wojskowej na froncie oraz pracy w kontrwywiadzie. Długi czas paprania się w bagnie wszelkich obrzydliwości do jakich zdolni są ludzie odcisnęło na nim piętno, ale nie zabiło pogody ducha. To wciąż romantyk o wielkim sercu, niepotrafiący przejść obojętnie obok krzywdy bliźniego.

Niezmiennie robi wrażenie prezentowana przez Pupina Warszawa roku 1929. Nadal mamy do czynienia z tym samym miastem przedstawionym na kartach „Szeptów ciemności”, ale stolica jest tak ogromnym miejscem, że ciągle zaskakuje czymś nowym. Autor zabiera nas na wyprawę w jej kolejne zakątki. W tym owiane bardzo złą reputację, gdzie nie zapuszcza się nikt mający inne możliwości życia lub znalezienia schronienia przed Ciemnością. Na pewno nie spotka się tam żadnego słabo opłacalnego przedstawiciela aparatu państwa, w tym policji. W końcu kto o zdrowych zmysłach i bez wyraźnej konieczności narazi cenne życie dla paru groszy pensji?

Przyznam, że podczas lektury „Rozbłysków ciemności” średnio interesowały mnie kwestie detektywistyczne, ale nie dlatego, że wypadają blado na tle reszty. Kryminalne aspekty cyklu „Ciemność” traktuję bardziej jako miły dodatek. Są pisane na dość prostych schematach bez zbędnego lawirowania czy żmudnego badania każdego tropu. To po prostu taki samograj. Wcześniej czy później Jerzy jakoś trafia na poszlaki i rusza dalej ze śledztwami. Czasem jest to zasługa przypadku, innym razem otrzymuje pomocną dłoń od znajomych czy też wykorzystuje przysługi, jakie ma u wpływowych ludzi, okazjonalnie przeciwnicy sami pukają mu do drzwi! Jak już wspomniałem, dla mnie to miły dodatek do historii, a nie kluczowy element, dla którego sięgnąłem po ten tytuł.

Lubię styl pisania Pipula. Bez wątpienia ma rękę do opowiadania historii, czego można mu pozazdrościć. Nieszablonowe pomysły i świetne prowadzenie wielowątkowych opowieści to tylko nieliczne przykłady jego zalet. Równie dobrze wychodzi mu kreowanie postaci będących na tyle ciekawymi, aby szybko zdobywać oraz utrzymywać sympatię odbiorcy. W tekście trudno szukać jakichś zgrzytów, wszystko jest takie, jakie powinno być.

Na ten moment jestem fanem książek z cyklu „Ciemność”. Uwielbiam retro kryminały i wykreowaną przez pisarza fantastyczną wersję Warszawy. Lektura „Rozbłysków ciemności” mnie nie zawiodły, prawdę mówiąc dostarczyła sporo zabawy i wciąż nie zaspokoiła do końca mojego głodu. Chcę więcej! Na szczęście autor jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i mam nadzieję, że za jakiś czas trafi w moje ręce kolejna odsłona przygód kapitana Jerzego Kowalskiego. Zdecydowanie polecam Wam jego przygody, jak i lekturę recenzowanego tytułu. Zwłaszcza jeśli czytaliście już „Szepty ciemności”.

  • Autor: Andrzej Pupin
  • Tytuł: Rozbłyski ciemności
  • Cykl: Ciemność, tom 2
  • Ilustracje: Szymon Wójciak, Paweł Zaręba
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • ISBN: 978-83-8375-053-8
  • Format: 12,5 x 19,5 cm
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 451
  • Data wydania: 29 listopada 2024
  • Dostępne wersje: papierowa / ebook
PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →