
Piąta część Kronik Mroku po raz kolejny wciąga nas w świat walk, intryg oraz magii. Po zapoznaniu się z historią (Mag bez reputacji) opowiadającą o rozwoju Wessona zaopatrzeni w nowe informacje oraz lepiej rozumiejąc wymienionego maga, przenosimy się ponownie do nowo utworzonego królestwa, gdzie Rezkin nadal tkwi w niezwykle ciężkim stanie po ataku, który zamknął poprzedni tom.
Jak możecie podejrzewać, poprzez splot różnych wydarzeń wojownik finalnie budzi się, jednak w czasie, gdy spał wydarza się tyle różnych rzeczy, iż pierwszym, co mężczyzna robi po przebudzeniu, jest rozeznanie się, na czym stoi oraz czy w jego siedzibie nie ma przypadkiem osób czyhających na jego życie. Wraz z kolejnymi decyzjami zarówno główny bohater, jak i jego przyjaciele przemieszczają się po kolejnych królestwach, odkrywając jak wiele chaosu wprowadził Caydean, szalony król Ashai. Rezkin mimo głosów swych doradców decyduje się w pierwszej kolejności ruszyć na ratunek swojemu przyjacielowi, a dopiero później skupić na losach świata. Zasady są bowiem nadal częścią jego życia, więc ocalenie przyjaciela stoi wyżej na jego liście niż zadania wynikające z przyjętej roli imperatora. Bohater stale otoczony przez wiernych i lojalnych mu ludzi jeszcze nie raz staje przed trudnymi decyzjami, jednak wraz z pozyskanymi informacjami na swój temat dopuszcza do siebie nowe, nieznane wcześniej uczucia, a co za tym idzie – zaczyna budować głębsze więzi. Emocje są dla wychowanego w powściągliwości i wiecznych ograniczeniach Reza czymś nowym, nieznanym i zaburzającym funkcjonowanie według wpojonych mu zasad, dlatego mężczyzna po raz pierwszy uświadamia sobie, że zaczyna się bać.
Smoki i demony w końcu wyjaśniają nam w pełni pochodzenie i niesamowite zdolności Rezkina, jednak nie poprzestają wyłącznie na tym. Nareszcie mamy bowiem okazję zapoznać się również ze sławnym szalonym królem, a także kilkoma znanymi w świecie Kade (głównie z podań i legend) kreaturami. Politycznie także dzieje się w tej książce wiele. Główny bohater, mimo iż nie chce, zdobywa kolejną koronę, a także przez chwilę nawet nietypową partnerkę. Caydean rusza z kolei na wojnę, a w to wszystko wplątuje się pradawny ród i demony. W pewnym momencie odczuwalnym staje się, że to, co główny bohater zapoczątkował we wcześniejszych wydarzeniach, zaczyna mu ciążyć. Zbyt wiele ról posiada, a wszystko co związane jest z byciem imperatorem coraz mocniej go ogranicza w realnych działaniach. Gdy na drodze mężczyzny staje w końcu tajemnicza kobieta z jego snów, ten zaczyna odczuwać rozproszenie i mocniej analizować własne uczucia.
Książka napakowana jest wydarzeniami, rozgrywkami politycznymi, a nawet posiada kilka niezłych zwrotów akcji. Spośród opisanych wątków najmniej ciekawym jest ten dotyczący Trish, jednak rekompensują go wszystkie pozostałe. Nie każda ze znanych nam postaci dostaje swoje 5 minut, gdyż fabuła koncentruje się na tym razem przede wszystkim na Rezkinie, Tamie i Wessonie. Fani zmiennokształtnych znajdą w tej książce również coś dla siebie (szczególnie jeśli preferują także klimaty około afrykańskie). Koniec książki zaskakuje i otwiera ogromne pole do manewru dla kolejnego tomu.
Jestem załamana, że nie poczekałam z lekturą, aż na rynku będzie ostatnia część Kronik Mroku. Nie znoszę czekać na kontynuacje wydarzeń, ponieważ świat oraz bohaterowie stworzeni przez Kel Kade dostarczają mi za każdym razem tak wiele emocji, iż po skończeniu czytania odczuwam literackiego kaca. Seria jest w mojej topce fantastyki ostatnich lat, a komu jej nie poleciłam, również się zachwycił. Czekam z niecierpliwością na zakończenie!
Autor: Kel Kade
Data wydania: 14.06.2024
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Wydawca: Fabryka Słów
Liczba stron: 557
Oprawa: broszurowa
ISBN: 978-83-7964-889-4
Seria: Kroniki Mroku
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



