Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJEDARK FANTASY

Głos Kompanii – Michał Cholewa – recenzja dark fantasy Michała Cholewy

Recenzja „Głosu Kompanii” Michała Cholewy: mroczne fantasy, ciekawy bohater, zgrana kompania i świat, który zostawia apetyt na więcej.

Vuko89
· 6 min czytania
1
głos kompanii michał cholewa okładka ksiązki

Po „Głos Kompanii” sięgnąłem przede wszystkim ze względu na gatunek. Jestem świeżo po lekturze takich książek jak „Cykl Demoniczny”, „Cykl Zmroku” (Peter V. Brett) oraz „Kraczący wśród cieni” (Jarosław Kukierłka), dlatego miałem ochotę pozostać jeszcze przez jakiś czas w mroczniejszych odmianach fantasy. Wcześniej nie znałem twórczości Michała Cholewy, więc nie miałem też konkretnych oczekiwań. Chciałem właściwie tylko jednego: żeby książka okazała się dobra.

„Głos Kompanii” nie jest powieścią szczególnie dynamiczną, ale narrację poprowadzono w taki sposób, że już od pierwszych stron zaangażowałem się w historię. Chciałem wiedzieć, jak rozwiną się wydarzenia i co stanie się z bohaterami. Książka nie próbuje cały czas przyciągać uwagi kolejnymi walkami czy nagłymi zwrotami akcji. Zamiast tego pozwala spokojnie poznawać świat, sytuację polityczną oraz ludzi, którzy zostali wciągnięci w cudzą wojnę.

Głównym bohaterem jest Lirka, nastolatek podróżujący początkowo z grupą kupców. Po tragicznych wydarzeniach musi poradzić sobie ze stratą i bardzo szybko dorosnąć. Tak rozpoczyna się jego żołnierskie życie, choć sam Lirka właściwie nigdy nie staje się typowym żołnierzem. Trafia do Kruczej Kompanii i zaczyna poznawać wojnę z perspektywy kogoś, kto nie został do niej przygotowany.

Lirka okazał się bardzo dobrym głównym bohaterem. To właśnie z jego chłopięcego punktu widzenia poznawałem całą historię. Nie jest wybrańcem, nie włada potężną magią i nie posiada niezwykłych umiejętności, które pozwalałyby mu samodzielnie odmieniać losy bitew. Przyznam, że przez pewien czas liczyłem na to, że okaże się w jakiś sposób magiczny, szczególnie podczas wyprawy do kopalni, gdzie Kompania badała dziwne wydarzenia. Ostatecznie jednak spodobało mi się to, że pozostał zwykłym człowiekiem.

Jego największą siłą są wartości, których stara się trzymać nawet wtedy, gdy trafia w sam środek wojny. Lirka próbuje również zaszczepić je w swojej kompanii. Zależy mu przede wszystkim na tym, aby ludzie nie tracili życia bez względu na to, po której stronie konfliktu się znaleźli. Być może właśnie dlatego był potrzebny w politycznych rozgrywkach prowadzonych między dowódcami. Te wydarzenia pozostają jednak dalszym planem historii i są dla mnie istotne głównie dlatego, że Lirka jest ich świadkiem.

Najciekawsze było dla mnie poznawanie świata właśnie z jego perspektywy. Autor nie przekazuje od razu wszystkich informacji na temat polityki, religii czy magii. Dowiadujemy się o nich razem z bohaterem, który również nie zawsze rozumie, co dzieje się wokół niego. Dzięki temu świat wydaje się większy niż historia przedstawiona na stronach książki, chociaż pozostawiło to we mnie również pewien niedosyt.

Chciałbym dowiedzieć się więcej o religii, władzy oraz wyznawcach Kordesha. W książce poznajemy ich głównie jako stronę konfliktu, ale ich system wierzeń wydaje się wystarczająco ciekawy, aby poświęcić mu więcej miejsca. Podobnie wygląda to w przypadku Wieży. Wiadomo, że jest potężna, posiada duże wpływy i wykorzystuje wojsko do realizowania własnych celów, ale nadal nie do końca rozumiem, czym właściwie jest i jaką pozycję zajmuje w tym świecie.

Poza Lirką najbardziej zapamiętałem Shav’naza, czyli szamana Kruczej Kompanii. Chętnie zobaczyłbym go częściej, ponieważ za każdym razem, gdy pojawiał się w historii, wnosił ze sobą coś niepokojącego i tajemniczego. Ważną postacią była dla mnie również Nellie, dowódczyni siódmej dziesiątki. Okazała Lirce dużo wsparcia, a jednocześnie wykazywała się bardzo zdrowym i rozsądnym podejściem do życia. Trudno było jej nie polubić.

Sama Krucza Kompania także pozytywnie mnie zaskoczyła. W moich wyobrażeniach kompania najemników jest czymś chaotycznym, bezwzględnym i niechlujnym. Kruki rzeczywiście mogą uchodzić za niechlujnych i bywają bezwzględni, ale jednocześnie są ze sobą bardzo zgrani. Tworzą prawdziwą wspólnotę, której członkowie potrafią na sobie polegać. Każdy z nich ma również własną historię i charakter, dzięki czemu Kompania nie sprawia wrażenia przypadkowej grupy wojskowych archetypów.

Autor nie ułatwia czytelnikowi wyboru strony konfliktu. Właściwie do końca nie wiadomo, komu powinno się kibicować. Każda ze stron posiada własne cele, a działania podejmowane przez dowódców nie zawsze są tak jednoznaczne, jak początkowo mogłoby się wydawać. Najbliższa była mi postawa Lirki, który nie patrzył na ludzi wyłącznie jak na sojuszników lub wrogów. Myślę, że niejednoznaczne przedstawienie tego świata było świadomym wyborem autora, dzięki któremu czytelnik może sam zdecydować, czyją postawę uważa za słuszną.

Tempo powieści przez większość czasu pozostaje spokojne. Historia obejmuje niecały rok i nawet sceny walki nie zmieniają nagle książki w dynamiczną opowieść wojenną. Wynika to również z perspektywy Lirki. Chłopak zazwyczaj nie bierze bezpośredniego udziału w walce i jest chroniony przez swoich towarzyszy, dlatego wiele starć kończy się dla niego bardzo szybko.

Najbardziej dynamicznym fragmentem była wyprawa całej Kruczej Kompanii do gospody, w której wcześniej odmienił się los Lirki. Dochodzi tam do jednej z większych scen walki, w której uczestniczą nie tylko żołnierze, ale również czarownicy. Sceny walki są szybkie, dramatyczne i pokazują brutalność wojny. Takiego podejścia oczekuję właśnie od dark fantasy. Książka nie unika krwi, ale brutalność nie pojawia się na każdej stronie i nie jest jedynym sposobem na budowanie mrocznego klimatu.

Styl Michała Cholewy oceniam pozytywnie. Jest nieco bardziej poetycki, pojawia się w nim dużo rozbudowanych zdań, ale język w żadnym momencie nie staje się skomplikowany. Mam wrażenie, że także styl i narracja zostały dopasowane do sposobu, w jaki młody chłopak postrzega świat. Lirka bywa naiwny, ale jednocześnie potrafi trzeźwo oceniać swoje otoczenie. Michał Cholewa napisał tę powieść w taki sposób, że zachęcił mnie do sięgnięcia w przyszłości również po jego inne książki.

Nie znalazłem w „Głosie Kompanii” niczego, co szczególnie przeszkadzałoby mi podczas czytania. Gdybym miał na siłę wskazać jakiś problem, byłby nim brak rozwinięcia dalszych losów Lirki oraz niektórych elementów świata. Zakończenie pozostawiło mnie z pytaniami, na które nie otrzymałem odpowiedzi. Nie mam więc pewności, czy mogę uznać je za w pełni satysfakcjonujące.

Nie oznacza to jednak, że zakończenie było złe. Pozostawiło przede wszystkim ciekawość i chęć dalszego poznawania tego uniwersum. Mam nadzieję, że autor jeszcze do niego wróci, ponieważ chciałbym ponownie spotkać Lirkę, Kruczą Kompanię i Shav’naza, a także lepiej zrozumieć Wieżę, wyznawców Kordesha oraz polityczne zależności rządzące tym światem.

Po zakończeniu lektury pozostała ze mną właśnie ciekawość. Książka była spokojna, dlatego nie wymagała ode mnie ciągłego zaangażowania emocjonalnego. Lubię zagłębiać się w monumentalne historie, takie jak „Archiwum Burzowego Światła”, ale tutaj mogłem po prostu odpocząć i się zrelaksować.

„Głos Kompanii” poleciłbym osobom, które chcą rozpocząć przygodę z dark fantasy, ale nie przepadają za wszechobecną magią. W tej książce pojawia się ona epizodycznie i przez większość historii nie odgrywa najważniejszej roli. Nie da się uniknąć krwawych scen, jednak nie ma ich aż tak dużo, aby zdominowały całą opowieść. Polecam ją również każdemu, kto po prostu lubi dobre fantasy, ponieważ moim zdaniem „Głos Kompanii” właśnie do takiego fantasy się zalicza.

ISBN: 9788368264609
Liczba stron: 592
Okładka: miękka
Wydawnictwo: WarBook

#współpracarecenzencka

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

1

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →