Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJEFANTASTY

Poławiacze sunu – Michał Organiściak – recenzja

Paszczak
· 3 min czytania
Poławiacze sunu – Michał Organiściak – recenzja
Marzyliście kiedyś o rzuceniu się w wir pirackiej przygody, poczuciu się choć przez chwilę jak Jack Sparrow z „Piratów z Karaibów” albo o spędzeniu wieczoru na bezludnej wyspie, mając za towarzystwo jedynie buteleczkę rumu? W takim razie powinniście spojrzeć w kierunku wydanych nakładem Fabryki Słów „Poławiaczy sunu” Michała Organiściaka.

Książka oferuje, obok awanturniczej przygody i marynistycznego sznytu, nietuzinkowy mariaż dwóch kompletnie różnych światów: magii i prochu strzelniczego. Z tego egzotycznego połączenia powstaje oryginalna wizja, potrafiąca oczarować rozmachem i szalonymi koncepcjami. Poznawaniu tych wszystkich dziwnych i cudacznych pomysłów, jak magowie sunu czy żywiciele – ludzie zarażeni roślinnymi pasożytami zmieniającymi ich w drzewopodobne istoty – towarzyszy ekscytacja związana z tym, co jeszcze autor tutaj upchnął.

Jednym z nich na pewno jest zaskakujący system magiczny, który Organiściak opiera na sunu, niezwykłym narkotyku w postaci kryształków wydobywanych z dna morza. Ta potężna substancja oferuje na krótki czas nadludzką sprawność, siłę i inne zdolności czyniące z człowieka nadczłowieka. Ma jednak swoją cenę: jedna działka i koniec. Wtedy masz do wyboru dwie drogi: wziąć kolejną porcję albo umrzeć w męczarniach.

Mniej atrakcyjnie wypada koncepcja historii opartej na wyświechtanym motywie brania losu we własne ręce zamiast realizowania czyichś planów. Oto mamy dwóch braci: Martena i Cobara. Pierwszy jest oficerem marynarki Koralowego Lorda, a o jego czynach opowiadają sobie marynarze w portowych knajpach. Jednak mimo oddania i poświęcenia służbie dla przełożonych pełni rolę zbytecznego narzędzia, które można porzucić na śmierć. Drugi to bawidamek korzystający z uroków studenckiego życia, realizujący plany starszego brata i po cichu marzący o wielkości.

Przez swoje hulaszcze preferencje młodszy z braci wpada w spore tarapaty. Musi uciekać, żeby ratować skórę. Naturalnym kierunkiem szukania ratunku jest Marten, który przez wykonywanie rozkazów przełożonego popada w niełaskę i spore kłopoty. Ląduje w patowej sytuacji bez dobrego wyjścia, zarazem mogącej stanowić początek nowej przyszłości.

Nie chcę przez to powiedzieć, że historia jest nudna. Po prostu stojący za nią motyw nie zachwyca oryginalnością. Reszta to już zupełnie inna bajka. Fabuła dosłownie wciągnęła mnie w wir wydarzeń i nie chciała puścić. Na kartach recenzowanego tytułu autor umieścił typowe morskie przygody, przeplatając je z balami, tajnymi obrządkami, wielkimi planami, polityką oraz życiem zwykłych ludzi. Dzięki temu dostajemy rozbudowaną i tętniącą życiem opowieść, którą aż chce się poznawać.

Postacie głównych bohaterów są bardzo dobrze wykreowane. Dzieli ich dosłownie wszystko: doświadczenia, podejście do życia, a nawet plany na przyszłość. Z jednej strony mamy Martena – honorowego oficera, wojownika i znakomitego dowódcę skrywającego mroczną tajemnicę. Sekret ten może zakończyć jego karierę. Po drugiej stronie jest Coban – dzieciak żyjący chwilą. Interesują go wyłącznie bale oraz kobiety. Te wszystkie różnice stanowią punkty zapalne ich skomplikowanej relacji. Zwykła błahostka wywołuje utarczki i ogromne spięcia. Poza tym jeden za drugiego wskoczy w ogień.

Ciekawe pomysły to jedno, ale przekucie ich w dobrze skonstruowaną i zbalansowaną opowieść, która będzie dostarczać rozrywki i równolegle wciągać czytelnika, to zupełnie inna historia. Na szczęście Michałowi Organiściakowi ta trudna sztuka się udała. Dzięki oparciu całej koncepcji na własnych zainteresowaniach tekst wypada naprawdę solidnie. Dosłownie czuć zew przygody! A ja nie mam do czego się przyczepić.

Właściwie mocno mnie zaskoczył ten oryginalny, wręcz baśniowy mariaż magii z prochem strzelniczym. Wiem, że na rynku są opowieści w tym klimacie, ale dla mnie „Poławiacze sunu” są pierwszym zetknięciem z prochowym fantasy. Zaskoczył mnie tak bardzo, że chcę więcej takich historii — jednocześnie prostych i niezwykłych. Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po recenzowany tytuł, naprawdę warto!

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →