„Siedem mieczy” spod pióra Anthony’ego Ryana to zbiór trzech tekstów osadzonych w mrocznym uniwersum pełnym niebezpieczeństw. Za książkę odpowiada wydawnictwo Fabryka Słów.
Anthony Ryan to autor w Polsce znany i lubiany. Niejednokrotnie zabierał już czytelników do świetnie skonstruowanych światów fantasy bogatych w intrygujących bohaterów i przykuwającą uwagę fabułę. Również najnowsza publikacja nie ustępuje tym standardom.
„Siedem mieczy” to zbiór trzech tekstów, których głównym wspólnym elementem jest niezwykła broń. Dwieście lat temu Szalony Bóg zamienił swoje ukochane królestwo w pustkowie pełne popiołów i potworów. Siedmioro śmiałków, w tylko sobie znanych celach, próbuje przeprawić się przez zgliszcza dawnego świata. Żadne z nich nie ma imienia, jedynie przydomki, m.in. Pielgrzym, Poszukiwaczka, Kapłan czy Gracz. Każdy z nich ma swoje sekrety, ale też umiejętności, które mogą okazać się niezwykle przydatne w wędrówce. Jednak jest coś, co według mnie było w tym zbiorze najbardziej interesujące. Wyobraźcie sobie, że macie miecz. Miecz, w którym mieszka demon. Demon, który ma wiele do powiedzenia i nie gryzie się w język.
„Siedem mieczy” to rasowe fantasy pełne tajemnic, magii, potworów i dynamicznej akcji. Już od pierwszych stron pierwszego tekstu nie można obawiać się nudy. Nie chcę nazywać ich opowiadaniami, gdyż moim zdaniem są na nie trochę za bardzo rozbudowane i liczą za dużo stron jak na teoretycznie krótką formę. Ale z pewnością nie jest to wada. Anthony Ryan dba, by czytelnik przeżywał pełną gamę emocji. Bohaterowie od samego początku muszą pozostawać w pełnym skupieniu – jeden nierozważnie postawiony krok, zbyt głośny oddech czy niewystarczająco sprawny refleks równają się śmierci. Bolesnej śmierci. Chociaż to Pielgrzym włada demonicznym ostrzem, moją ulubienicą została Poszukiwaczka i jej hiena. Lubię silne kobiece bohaterki, potrafiące o siebie zadbać, niesprowadzone do roli damy w opałach.
„Siedem mieczy” jest mocno mroczne i brutalne. Autor już udowadniał, że najlepiej czuje się właśnie w takich klimatach, i trzeba przyznać, iż nie wyczerpał jeszcze repertuaru możliwości. Jego historie i kreowane postacie nie są wtórne. Jak już wspomniałam, każdy z bohaterów ma swoje tajemnice i nie są nimi wyłącznie prawdziwe imiona oraz cel podróży.Z pewnością nie można o nich powiedzieć, że są papierowi i bez wyrazu. Anthony Ryan postarał się, by każdy zapadał w pamięć i zwracał uwagę czytelnika innymi cechami.
Jeżeli lubicie fantasy pełne akcji, walk i nieoczywistej fabuły, „Siedem mieczy” jest pozycją właśnie dla Was. To dopiero pierwsza księga, ja zaś mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać zbyt długo na kolejna odsłonę.
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



