Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJEFANTASY

„Welesówna. Pakty z zaświatami” – Mika Modrzyńska – recenzja

WereWolf
· 3 min czytania
1
"Welesówna. Pakty z zaświatami" - Mika Modrzyńska - recenzja

"Welesówna. Pakty z zaświatami" - Mika Modrzyńska - recenzja„Welesówna. Pakty z zaświatami” autorstwa Miki Modrzyńskiej to finał trylogii o nastoletniej Ted pracującej na usługach Welesa. Za książkę odpowiada wydawnictwo SQN Imaginatio.

Tosia skończyła właśnie osiemnaście lat i zaczęła wakacje. Choć może odpocząć od szkoły, to obowiązki opiekującej się słowiańskimi demonami i istotami Welesówny nie należą do tych, od których można zrobić sobie przerwę. Bies nadal knuje i nawet udało mu się zaburzyć równowagę światów, co może skończyć się apokalipsą, a dodatkowo wymusza na Ted podejrzane pakty, południca Lucynka wciąż marzy o wolności i zrobi wiele, by ją odzyskać. Zbliża się termin boskiej rozprawy o władzę nad jeziorem, a kłopoty sercowe Tosi (i nie tylko jej) zajmują sporo miejsca w głowie dziewczyny. Jakby tego było mało, nagle do domu przyjeżdża pracujący w stolicy ojciec Welesówny i postanawia zostać na dłużej, a jego dziwne zachowanie budzi podejrzenia domowników. Natomiast Weles… milczy i nie odpowiada na niczyje wezwania. Ot, dzień jak co dzień w małej mazurskiej Brzózce.

Ja wiem, że prędzej czy później każdy cykl musi mieć swój koniec, jednak trudno żegnać się z bohaterami, których polubiło się od pierwszego tomu. „Welesówna. Pakty z zaświatami” jest na szczęście udanym zwieńczeniem historii nastoletniej obrończyni słowiańskich istot i całkiem nieźle bawiłam się w trakcie lektury.

Tosia w tym tomie jest już trochę dojrzalsza, zaś jej decyzje rozważniejsze. Zazwyczaj, bo wciąż zdarzają jej się mniejsze lub większe wpadki, jednak ostateczny bilans wychodzi na plus. Ten stosunkowo krótki czas, jaki spędziła w świadomej roli Welesówny oraz związane z tym przeżycia wywarły na dziewczynę wpływ, ale jednocześnie Ted została sobą – opiekuńczą i wygadaną młodą kobietą, która kieruje się moralnością i  trzyma mocno podjętych decyzji, nawet jeśli odpuszczenie przyniosłoby jej więcej korzyści. Jej relacja z Witkiem się pokomplikowała i Tosia z całych sił stara się nie robić sobie nadziei na szczęśliwe zakończenie. Od samego początku lubiłam tę bohaterkę i nic się nie zmieniło.

„Welesówna. Pakty z zaświatami”, tak jak poprzednie tomy, ma w sobie sporą dawkę humoru, którego główną producentką jest Ted i jej komentarze, ale jest to również książka o rozterkach czasu dorastania, kiedy jesteś w tym wieku, gdy stajesz się dorosłym i musisz zacząć podejmować decyzje o swoim przyszłym życiu – iść na studia czy nie, zostać w rodzinnej miejscowości czy wyjechać, dać sercu dojść do głosu czy lepiej milczeć? Mika Modrzyńska skutecznie łączy te elementy tworząc spójną i naturalną całość ze słowiańską mitologią w tle.

Całość napisana jest lekkim stylem i językiem, co sprawia, że kolejne strony lektury mijają niepostrzeżenie. Autorka odpowiednio wyważyła momenty dynamiczne i emocjonujące z tymi spokojniejszymi lub bardziej poważnymi. To książka, przy której na pewno nie można się nudzić. Jednak jest jeden wątek, który nie do końca spełnił moje oczekiwania, a był nim finałowy pojedynek z biesem i efekty boskiej interwencji. Jak dla mnie wszystko poszło zbyt gładko i różowo. Zabrakło mi łyżki dziegciu w tej beczce miodu.

Mimo tego minusu, „Welesówna. Pakty z zaświatami” uważam za udane zakończenie historii Tosi. Aczkolwiek mam nadzieję, że w ten czy inny sposób Mika Modrzyńska pozwoli nam jeszcze wrócić do tego świata, wszak zostało tak wiele możliwości.

 

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

1

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →