Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Recenzja: „Cień bogów” – John Gwynne

WereWolf
· 5 min czytania
Recenzja: "Cień bogów" - John Gwynne

Recenzja: "Cień bogów" - John Gwynne„Cień bogów” spod pióra Johna Gwynne’a to heroic fantasy będące pierwszym tomem cyklu „Saga o Krwiozaprzysiężonych”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Daleka i zimna północ. Kraina nieprzyjazna, która srogo karze za błędy – Vigrid, Bitewna Równina leżąca w Strzaskanych Krainach. To tutaj, jakieś trzysta lat temu, bogowie stoczyli wojnę i odeszli z tego świata. Prawie. Zostawili po sobie niechciany prezent w postaci istot o ostrych kłach i pazurach. W tym miejscu żyją Orka, Elvara i Varg, z których perspektywy poznajemy historię wykreowaną przez Johna Gwynne’a.

Jeśli jesteście bądź byliście fanami serialu „Wikingowie”, a nordyckie legendy goszczą w waszej duszy, to „Cień bogów” będzie lekturą idealnie wpisującą się w te upodobania. Autor zabiera czytelnika w surowy klimat, gdzie największą wartość ma umiejętność walki, zaś najmniejszą – ludzkie życie. Gdy masz szczęście, padniesz jedynie ofiarą wojbandy lub trafisz w ręce berserka, w Vigrid zwanego spaczeńcem. Jeżeli los postanowi z ciebie zadrwić, zjedzą cię væsenidzi – np. tacy, którzy ludzkie zęby chrupią niczym orzeszki, albo gustują w owsiance z dodatkiem krwi. Ale myliłby się ten, kto sądzi, że bohaterowie powieści żyją w permanentnym strachu. Wręcz przeciwnie, potrafią czerpać radość z małych rzeczy oraz żyć wedle swoich zasad.

Jak już wspomniałam, historię poznajemy z punktu widzenia trzech postaci. Pierwszą z nich jest Orka, wojowniczka, która walkę zamieniła na rodzinne życie. Wraz z partnerem wychowuje kilkuletniego syna i stara się zapomnieć o brutalnej przeszłości. Jednak gdy któregoś dnia chłopiec zostaje porwany, zrozpaczona matka zrobi wszystko, by przywrócić swemu dziecku wolność. Przyznaję, że jej część opowieści była tą, która zaangażowała mnie najmocniej. Orka jest złożoną postacią – z jednej strony wprawną wojowniczką, dla której zabijanie innych nigdy nie stanowiło problemu i która biegle posługuje się wojennym rzemiosłem. Z drugiej strony jest troskliwą matką, chcącą uchronić swojego syna przed całym złem tego świata. Dodatkowo jest tajemnicza, praktyczna, ale też wie, czym jest humor, choć okoliczności, w jakich się znalazła, rzadko kiedy pozwalają na uśmiech.

Drugą główną kobiecą bohaterką jest Elvara, młoda wojowniczka, dopiero wykuwająca swoją sławę. Należy do grupy nazywającej się Zwiastunami Śmierci – pogromców væsenidów, łowców spaczeńców i wszelkich możliwych dóbr. Dziewczyna ucieka przed oczekiwaniami ojca, chcąc zostać kimś więcej niż tylko dodatkiem do przyszłego męża. Jej historia jest również ciekawa, choć z mojego punktu widzenia nie podszyta aż tyloma emocjami, co ta, jaką autor stworzył dla Orki.

„Cień bogów” to również opowieść Varga, byłego niewolnika, który próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci swojej siostry oraz uczcić jej pamięć. Zupełnym przypadkiem staje się członkiem Krwiozaprzysiężonych, kompanii podobnej do Zwiastunów Śmierci. Podążając wraz z nimi, chłopak odkrywa nie tylko okrutną prawdę o otaczającym go świecie, ale poznaje samego siebie i pozwala dojść do głosu tym częściom swojej osobowości, które przez lata nieświadomie spychał w niebyt.

Jeśli zaś o okrucieństwie mowa, trzeba Wam wiedzieć, że John Gwynne nie ograniczał się zbytnio pod tym względem. Jest krwawo, brutalnie, a trup ściele się gęsto. Co chwilę dochodzi do jakiejś walki, po której wnętrzności oraz inne wydzieliny przyozdabiają okolicę. W świecie Vigrid tak naprawdę nie ma łatwej śmierci – co najwyżej szybka lub wręcz przeciwnie, długa i bolesna.

Tym, co trzeba przyznać, jest fakt, iż autor postarał się o szczegóły i detale. Pod tym względem „Cień bogów” dopracowany jest wręcz idealnie. Szybko w oczy rzuca się także dbałość o warstwę kulturową, w jakiej osadzona została powieść. Gwynne zadbał, by jak najlepiej oddać klimat życia i codzienności wikingów, tak więc w tekście znajdziemy wiele typowych dla tego społeczeństwa określeń lub zwyczajów. To chyba pierwsza książka sięgająca po ten motyw – a korzystało zeń wielu autorów – będąca tak szczegółowo dopracowana. Podobało mi się również mocne zaakcentowanie oraz przypomnienie tego, że wśród nordyckich wojowników kobiety sięgały po broń i stawał do walki na równi z mężczyznami.

„Cień bogów” nie jest lekturą lekką, a przynajmniej tak bym jej nie nazwała ze względu na ilość okrucieństwa, jaka pojawia się na stronach powieści. Jednak została napisana przyjemnym rytmem i tempem, choć czasem denerwowały mnie te małe cliffhangery zastosowane przez autora – akcja dzieje się naprzemiennie, więc przygoda jednego bohatera kończy się w, oczywiście, kluczowym momencie i musimy czekać na jego ponowne pojawienie się, by poznać, co przydarzyło się dalej. W książce Johna Gwynne’a nie brakuje również emocji. Od strachu, chęci zemsty, lęku o kogoś bliskiego czy poczucia zdrady, po te zdecydowanie bardziej pozytywne.

„Cień bogów” zawiera w sobie sporą dawkę magii. Tej ukazanej dosłownie, ale także w przenośni. Tajemnicze istoty, ingerujący w życie ludzi bogowie, wiedźmy, mroczne zaklęcia i księgi czy przejścia do innych światów, to te namacalne sposoby ukazania czarów. Jednakże jest jeszcze magia pokazana w pięknie krajobrazów, sile przyjaźni, wiary w siebie nawzajem. John Gwynne wykorzystał każdy możliwy sposób, by sprawnie zagrać na emocjach Czytelnika.

„Cień bogów” to udany początek cyklu. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie zbyt długo czekać na kontynuację. I choć ilość krwi i wnętrzności dla mnie osobiście momentami była zbyt obfita, mimo wszystko z chęcią sięgnę po kontynuację.

Cykl: SAGA O KRWIOZAPRZYSIĘŻONYCH
Tom: 1
Tytuł oryginału: The Shadow of the Gods
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Premiera: 11. września 2024
ISBN: 978-83-6794-945-3
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 567

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →