„Głód bogów” Johna Gwynne’a to drugi tom „Sagi o Krwiozaprzysiężonych”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Pradawni bogowie powstają i wcale nie podoba im się kierunek, w jakim podążył świat pod ich nieobecność. Nie mogą pojąć, jak to możliwe, że teraz oni sami oraz obdarzeni ich krwią ludzie stali się niewolnikami stojącymi najniżej w hierarchii, zmuszeni usługiwać tym, którzy ongiś służyli im. I, jak nie trudno się domyślić, nie mają najmniejszego zamiaru przystać na taki stan rzeczy. Orka, Elvara, Varg, których poznaliśmy w tomie pierwszym, wciąż są tymi, z perspektywy których prezentowana jest stworzona przez autora historia. Do grona narratorów tym razem dołączają również bohaterowie występujący wcześniej w roli drugoplanowej – Gudvarr i Biórr.
„Głód bogów” ponownie zabiera czytelnika do krwawego świata, w którym aby przetrwać musisz umieć walczyć, zaś ludzkie życie okazuje się być warte niewiele, nawet jeśli płynie w tobie krew bogów. Tak, jak miało to miejsce w poprzednim tomie, również w tym nie brakuje brutalności, pojedynków na śmierć i życie czy wykorzystywania bezwzględnej siły w stosunku do słabszych.
„Głód bogów” jest historią o zemście, dążeniu do spełniania ambicji, zdradzie. Ale jest także opowieścią o sile miłości i przyjaźni. Orka jest gotowa poruszyć niebo i ziemię, byle tylko odzyskać swojego syna, zaś Glornir, wódz Krwiozaprzysiężonych zrobi wszystko, by uwolnić swoją żonę Volę. Bohaterowie stoją murem za członkami swych grup i zawsze mogą liczyć na wzajemną pomoc, nawet, jeśli ceną miałoby być życie. Choć często się ze sobą przekomarzają w mało wybredny sposób, to w chwilach próby nigdy nie zawodzą.
„Głód bogów” pokazuje czytelnikowi również, że nie zawsze spełnienie marzeń okazuje się tak słodkie, jak sobie wyobrażaliśmy, o czym przekonuje się Elvara. Wraz z przejęciem przywództwa nad Zwiastunami Śmierci musi zmagać się z nowymi obowiązkami i odpowiedzialnością, a ciążąca na młodej wojowniczce przysięga krwi jest dodatkowym wyzwaniem. Wystarczy jedna nieodpowiednia myśl, by magia wyciągnęła konsekwencje. Mimo tych przeciwności jarlowa córka konsekwentnie dąży do obranych sobie celów, by koniec końców móc skonfrontować się z własnym ojcem.
W tym tomie John Gwynne postanowił zapoznać nas trochę bardziej ze światem, w którym osadził fabułę swojej sagi. Poznajemy więcej z rządzącym nim praw, dostajemy wgląd w boskie relacje oraz zdobywamy wiedzę na temat żyjących w nim istot. Co prawda większości z nich nie chcielibyście spotkać w cztery oczy, jednak trzeba przyznać, że autorowi nie zabrakło wyobraźni w kreowaniu nowych stworów.
Ludzie obdarzeni boską krwią są w stworzonym przez Gwynne’a cyklu swego rodzaju odpowiednikiem łaków. Ale ich proweniencja nie ogranicza się jedynie do wilków jak to najczęściej w fantastyce bywa. W zależności od tego, który bóg użyczył swej krwi, możemy spotkać postacie potrafiące korzystać z siły dzika, sprytu szczura, węchu ogara czy przebiegłości smoka. Zaś sami przebudzeni bogowie, mimo że okrutni i rządni władzy są również opiekuńczy wobec swoich dzieci i pragną, by odzyskały należny im status. Oczywiście, jak to z rodzeństwem bywa, zwłaszcza takim o wysokim ego, smocza bogini Lik-Rifa oraz jej brat Rotta chętnie widzieliby innego ze swego rodu, Ulfrira, martwym. Z wzajemnością. Rodzina, ach rodzina.
„Głód bogów” nie pozwala odbiorcy na nudę. Nie brakuje tu krwawych potyczek, wymachiwania mieczami, włóczniami, toporami czy saksami. Roztrzaskanych hełmów, czaszek i podziurawionych brynji, odciętych kończyn, wylewających się trzewi bądź wyłupionych oczu. Bohaterowie nie stronią od przemocy często wręcz wybierając ją, jako najszybszy sposób na otrzymanie tego, czego właśnie potrzebują. Tak więc, jeśli Wasza odporność na podobne sceny nie należy do wysokich, musicie wiedzieć, że w wykreowanym przez autora świecie jest bardzo dużo takich elementów.
„Głód bogów” dobrze oddaje nordycki klimat znany z sag o wikingach. Moją ulubioną częścią tej epoki jest fakt, iż kobiety mogły walczyć na równi z mężczyznami oraz zajmować te same stanowiska i nikomu nie przyszłoby do głowy, aby kwestionować taki stan rzeczy. Mogły liczyć na posłuch podwładnych, a ich rola nie była sprowadzona wyłącznie do bycia żonami i matkami. W powieściach Johna Gwynne’a również jest to mocno zaakcentowane, choćby postaciami Orki Miażdżyczaszki czy Elvary Płomiennej Pięści. Ale to nie jedyne silne kobiece bohaterki, które możemy spotkać w sadze.
„Głód bogów” jest moim zdaniem udaną kontynuacją historii, a finał tego tomu sprawia, że już nie mogę doczekać się kolejnej części. Bo przecież los niektórych postaci nie może skończyć się w ten sposób, musi być jakiś haczyk, który sprawi, że będą mogli walczyć dalej. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać!
Cykl: Saga o Krwiozaprzysiężonych
Tom: 2
Tytuł oryginału: The Hunger of the Gods
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
ISBN: 978-83-8375-088-0
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 690
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



