„Dziewczyna z przeklętej wyspy” od Anety Jadowskiej stanowi drugi tom cyklu „Kroniki sąsiedzkie”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
Nikita liczyła na trochę odpoczynku po dzielnym przekopywaniu robinowego ogródka, jednak spokój nie jest jej dany. Sprawa jest o tyle nietypowa, że pomocy potrzebuje Zakon Cieni, który kobieta opuściła bez większego żalu. Wysłani przezeń na misję najemnicy nie wracają żywi, zaś zleceniodawca domaga się, aby sprawą zajęła się właśnie Nikita, gdyż tylko jej ufa. Tak oto team Nikita-Robin musi rozwiązać sprawę porwania córki Theo Gorgonosa (tak, nazwisko wiele sugeruje), Madali. Młoda dziewczyna zniknęła, ktoś przysyła dowody życia, z których każdy jest coraz bardziej niepokojący, zaś przekazanie okupu nie idzie tak, jak miało pójść.
Niejednokrotnie już wspominałam, że Nikita jest moją ulubioną postacią z całego Thornverse. Twarda – choć ostatnio trochę zmiękła – nieustępliwa, bo jeśli już podejmuje się jakiegoś zadania, zrobi wszystko, żeby doprowadzić je do końca z najbardziej pomyślnym rezultatem, skrywająca w sobie Pana B. i z metabolizmem godnym pozazdroszczenia. Mimo że tak samo jak Dora, Namiestniczka z Thornu, większość potyczek wygrywa, robi to w zdecydowanie bardziej naturalny i mniej superbohaterski sposób.
Tym razem wraz z Robinem muszą stanąć naprzeciw greckim wierzeniom oraz klątwom. Brutalnym, krwiożerczym i oczywiście śmiercionośnym. Starzy bogowie nie bawiliby się przecież w subtelne gierki, nieprawdaż? Przyznaję, że w czasach szkolnych, jeszcze przed szerokim dostępem do Internetu, mitologia grecka była moim konikiem i wiedziałam na jej temat całkiem sporo. Przez te wszystkie lata wiedza trochę się zatarła, ale miło było choć trochę ją odświeżyć, co pomogła mi zrobić „Dziewczyna z przeklętej wyspy”. Aneta Jadowska nie po raz pierwszy udowadnia, iż potrafi wpleść w fabułę swojej powieści kulturę z różnych części świata. Zawsze robi to w sposób umiejętnie dopasowany do potrzeb i rozgrywających się wydarzeń, jednocześnie naturalny i wiarygodny. Mimo że w jej powieściach, najczęściej rozgrywających się na terenie Polski, spotykamy przedstawicieli panteonów z całego globu, wpasowują się oni w przedstawianą historię.
Sam tytuł najnowszej powieści Anety Jadowskiej, „Dziewczyna z przeklętej wyspy”, jednoznacznie wskazuje, gdzie rozgrywa się część akcji. Mały, przytulny domek na małej wysepce ze straszną przeszłością i magicznie ograniczonym do niej dostępem oraz intrygującymi mieszkańcami otaczającej toni. Któż nie chciałby mieć takiej miejscówki, by odciąć się od zgiełku otaczającego świata? Czytając opis miejsca zamieszkania Madali, miałam pewne deja vu odnośnie twórczości innej polskiej pisarki, której bohaterka również weszła w posiadanie domu dostosowującego się do jej nastroju, umieszczonego w kieszonkowym wymiarze. Na szczęście to tylko luźna sugestia, gdyż im dalej, tym szybciej wrażenie podobieństwa mija.
Jak często w opowiadanych przez Anetę Jadowską historiach bywa, ich treść na ogół nie należy do lekkich i optymistycznych, nawet jeśli kończą się czymś, co moglibyśmy nazwać happy endem. „Dziewczyna z przeklętej wyspy” nie jest pod tym względem wyjątkiem. To powieść o brutalnej zemście, konsekwencjach dawnych grzechów popełnionych przez kogoś, kogo nawet się nie znało. To opowieść o stracie, strachu oraz zdradzie. Ale również o zaakceptowaniu siebie i przystosowaniu do życia na nowych warunkach. Aneta Jadowska trafia w czułe punkty, budząc w czytelniku wiele emocji.
Nie byłoby „Dziewczyny z przeklętej wyspy” bez jej bohaterów. Nikita jest po prostu sobą – macha bronią, kopie tyłki i robi, co musi zrobić, aby wykonać powierzone jej zadanie. Robin zaś jest pluszową ostoją
spokoju, która dzięki wizytom u mamusi zyskuje nowe skille. Jednak, kiedy trzeba, również on ukazuje swoją morderczą stronę. Po raz kolejny jedną z istotniejszych bohaterek jest Sawa, to zdziczałe magicznie alternatywne miasto, pełne kłów, pazurów i wszystkiego, co jej akurat przyjdzie do głowy. Ma swoją osobowość i uczucia, a jeśli uzna kogoś za swojego ulubieńca, osoba ta może liczyć na łagodniejszy wyrok kary za przekroczenie oddzielającego ją od Warsa mostu.
„Dziewczyna z przeklętej wyspy” gwarantuje lekturę pełną emocji i wrażeń. Akcja dzieje się szybko, opowiadana historia jest dynamiczna i pozbawiona niepotrzebnych zapychaczy. Jeśli znacie inną twórczość Anety Jadowskiej z uniwersum Thornu, to spieszę dowieść, że stylistycznie jej najnowsza książka wpisuje się w klimat wykreowanego przez autorkę świata. W związku z tym, że Nikity nigdy nie jest mi dość, jak na dobrego Pelikana przystało, już czekam na więcej!
Seria: Kroniki sąsiedzkie
Tom: 2
Redakcja: Joanna Mika
Format: 135 x 210 mm
Ilość stron: 416
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788383307190
Cena detaliczna: 54,99 zł / ebook: 44,99 zł
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



