Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Recenzja: „I odpuść nam nasze korpo” – Karo M. Nowak

WereWolf
· 4 min czytania
Recenzja: „I odpuść nam nasze korpo” - Karo M. Nowak

Recenzja: „I odpuść nam nasze korpo” - Karo M. Nowak„I odpuść nam nasze korpo” to druga część anielskiej dylogii autorstwa Karo M. Nowak. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Spisek Pisarzy.

Od bitwy pod Axis Mundi minęły tygodnie, ale Monika wciąż czeka, wypatruje, czy spod gruzów korporacyjnego budynku ktoś nie wyjdzie. Ktoś upierdliwy i pełen sarkazmu, kto wywrócił jej świat do góry nogami.

Tymczasem w Cytadeli Północy nie dzieje się dobrze. Wśród najniżej położonych w hierarchii pierzastych narasta bunt. Mają dość wyzysku i kar za choćby jedno spojrzenie uznane za nieodpowiednie. Ale ten bunt nie rodzi się sam; stoją za nim istoty, których lękają się nawet sami cherubowie. W Gehennie również są tacy, którzy rozstawiają właśnie swoje pionki na planszy, szykując się do nadejścia wielkiego finału.

To było WOW, naprawdę WOW. Jeśli znacie tom pierwszy – „Na wieki wieków korpo” – i wydawało się Wam, że pełen był emocji, to zapewniam, że „I odpuść nam nasze korpo” przebija wszystko, co można było tam znaleźć. Karo M. Nowak nie bierze jeńców i wyciska z czytelnika łzy niczym sok z dojrzałej cytryny. Tak więc, jeśli należycie do osób, które podczas lektury potrzebują chusteczek, to możecie już stawiać je obok siebie. Najlepiej cały kontener.W tej książce znajdziecie wszystko: radość, strach, przerażenie, miłość we wszystkich odmianach i kolorach, nienawiść, tęsknotę, poczucie odrzucenia i gorycz rozczarowania. Zaś wszystko podane w naturalny i rzeczywisty sposób, który każdego z nas może spotkać. Co prawda historia opiera się na świecie pełnym aniołów i ich mocy, ale w najmniejszym stopniu nie odbiera jej to realności.

„I odpuść nam nasze korpo” nie jest historią pełną radości. To opowieść pełna goryczy i strachu. Bohaterowie muszą zmagać się z cierpieniem i toczyć wewnętrzne wojny – te bardziej i mniej przyziemne. Autorka bardzo sprawnie wplotła w karty powieści wątki depresji, alkoholizmu czy PTSD, które nie dotyczą wyłącznie ludzkiej części postaci.

Wydarzenia poznajemy z perspektywy znanych już Moniki, Jagi/Jagona, Floriana, Mateusza oraz członków Archisterium. Nowak wprowadza do fabuły również nowych bohaterów, a każdego z nich można polubić od pierwszego spotkania i od pierwszej chwili współczuć losu, jaki zgotował mu Święty Zarząd. Reniel na zawsze w mej pamięci.

Oczywiście główne skrzypce gra tu Jaga/Jagon, który wreszcie zrywa pieczęcie i przypomina sobie, kim tak naprawdę jest. A razem z tym i wieściami dochodzącymi z Cytadeli uświadamia sobie, jaką ofiarę wkrótce przyjdzie mu ponieść.

Jak już wspomniałam, „I odpuść nam nasze korpo” to historia miłości. Miłości do przyjaciół i odpowiedzialności za ich los. Miłości istot, które powstały jako zwykły algorytm mający wykonywać brudną robotę, ale z czasem nabrały ludzkich cech i chcą prawa do bycia razem oraz o tym, ile w jej imieniu są w stanie zrobić, nawet jeśli świat miałby przy tym przestać istnieć. Choć momentami bywa tak ckliwie, że brazylijskie telenowele mogłyby brać korepetycje, jednocześnie historia zawarta na kartach powieści uderza w czułe struny ludzkiej duszy i tęsknot.

„I odpuść nam nasze korpo” jest brutalne i krwawe. Zwłaszcza gdy do akcji wkraczają serafinowie, istoty, przy których psychopaci wyglądają jak niewinne owieczki. Muszę jednocześnie przyznać, że bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Karo M. Nowak przedstawiła ich wspólny Głos i sposób wypowiedzi. Skomplikowany w swej prostocie i prosty w skomplikowaniu.

„I odpuść nam nasze korpo” gra na emocjach czytelnika lepiej niż niejeden koncertmistrz na swoim instrumencie. W jednej chwili się śmiejecie z tekstów i przepychanek między bohaterami, by za chwilę dzielić ich rozpacz lub przerażenie. Autorka wzbudza w odbiorcy nadzieje, by za chwilę zdusić je niczym najlepszy koc gaśniczy. Tylko po to, by za kilka stron znów powoli podsycać oczekiwania na happy end. Powiem szczerze, to jedna z tych książek, które chcecie jak najszybciej skończyć, jednocześnie nie chcąc, aby skończyła się kiedykolwiek.

Zaś, co się tyczy zakończenia. Nie rozumiem, kompletnie nie rozumiem, dlaczego Karo M. Nowak twierdzi, że to dylogia! Jak można skończyć w takim momencie i powiedzieć, że więcej nie będzie?! Będzie kontynuacja, prawda? Prawda?

Jeśli potrzebujecie powieści, która przeora Was emocjonalnie wzdłuż i wszerz, to wiecie już, po jaką książkę sięgnąć. Nie będzie słodko, ale będzie pełno łez. A czy zakończenie ma chociaż cień szczęśliwego, sprawdźcie sami, proszę. „Na wieki wieków korpo” oraz „I odpuść nam nasze korpo” znajdują sobie miejsce na mojej półeczce „The Best Of”.

Autor: Karo M. Nowak
Wydawnictwo: Spisek Pisarzy
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 538
ISBN: 9788368277074

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →