Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Recenzja: „Jaga” – Katarzyna Berenika Miszczuk

WereWolf
· 4 min czytania
Recenzja: „Jaga” - Katarzyna Berenika Miszczuk

Recenzja: „Jaga” - Katarzyna Berenika Miszczuk„Jaga” spod pióra Katarzyny Bereniki Miszczuk to wznowienie a zarazem kolejna powieść osadzona w świecie znanym z cyklu „Kwiat paproci”. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Mięta.

Nie będę oszukiwać, to moje drugie podejście do wykreowanego przez autorkę świata. Po umiarkowanie udanym pierwszym spotkaniu z przygodami Gosławy, która według mnie okazałą się niezwykle irytująca bohaterką, postanowiłam dać szansę jej pryncypałce babie Jadze. Powieść przenosi nas w czasie do końca lat 70. ubiegłego wieku, gdy wspomniana szeptucha rozpoczyna swą praktykę w Bielinach.

Jarogniewa właśnie skończyła naukę, naprędce spakowała walizkę i uciekła przed rodziną i ewentualnym kandydatem na męża prosto do Bielin, by objąć posadę szept uchy po niedawno zmarłej babci. Dziewczyna ma głowę pełną marzeń i już oczyma wyobraźni widzi swoją świetlaną zawodową przyszłość, Jednak, jak to często w życiu bywa, marzenia szybko zderzają się z rzeczywistością – na miejscu okazuje się, że chatkę babci ktoś doszczętnie ograbił, zaś mieszkańcy miasteczka podchodzą do Jagi na tyle nieufnie, iż jedynym, na co może liczyć jest perspektywa niemalże przymierania głodem. Jakby tego było mało Jarogniewa szybko przekonuje się, ktoś postanowił jeszcze bardziej utrudnić jej życie nasyłając na okolicę słowiańskie demony wszelkiej maści, zaginął niezwykle ważny artefakt jej babci, zaś sama śmierć byłej szeptuchy niekoniecznie miała przyczyny naturalne. Do zestawu pewne bóstwo robi się coraz bardziej namolne.

„Jaga” osadzona jest w świecie, w którym Polska nigdy nie przyjęła chrztu, dzięki czemu słowiańskie tradycje są wciąż żywe i praktykowane. Ale nie tylko one, gdyż wraz z nimi żywe są także demony – te bardziej i mniej przychylne człowiekowi – oraz bóstwa, choć te ostatnie nie pokazują się każdemu. W Bielinach spotkać można biesy, zmorę, wilkołaka czy wypierza, ale też domowiki, płanetnika, Leszego lub Swarożyca, który notabene ma wobec Jagi swoje, kuszące dwuznacznie plany. To ciekawa mieszanka, a trzeba pamiętać, że Katarzyna Berenika Miszczuk była jedną z autorek na naszym rodzimym rynku, która swymi powieściami przypomniała mitologię słowiańską.

Chociaż nie polubiłam się z Gosławą, to Jarogniewa szybo przypadła mi do gustu. Mimo przeciwności losu nie popada w rozpacz i twardo prze przed siebie. Dodatkowo nie boi się korzystać z życia, a, co najważniejsze, nie ma obsesji na punkcie kleszczy, dzięki czemu wycieczki do lasu oraz buszowanie w trawie nie są dla niej koszmarem. Jest, w pozytywny sposób, uparta i ciekawa świata oraz najzwyczajniej w świecie sympatyczna.

„Jaga” napisana jest lekkim i pełnym humoru stylem, w którym nie brakuje również emocji. W końcu nowa szeptucha musi radzić sobie z istotami niekoniecznie pałającymi do niej miłością, co może podnieść ciśnienie i tętno. Autorka stopniuje napięcie, dzięki czemu książkę czyta się szybko wraz z główną bohaterką rozwiązując zagadkę tajemniczego urodzaju demonów w okolicy podkieleckich Bielin.

Muszę przyznać, że mam słabość do imion bohaterów, którzy pojawiają się na kartach powieści „Jaga” – Jarogniewa, Mszczuj, Chwalimira czy Radomiła to tylko nieliczne z tych, jakimi Katarzyna Berenika Miszczuk obdarowała wykreowane przez siebie postacie. To miła odmiana w świecie pełnym Dżesik i Brajanów i może rodzice częściej powinni sięgać do rodzimych korzeni nadając swoim pociechom imiona. Bo nie powiecie mi przecież, że w tych staropolskich nie czuć siły i mocy?

„Jaga”, mimo różnic kulturowych, rozgrywa się w świecie nie różniącym się zbytnio od tego, jaki znamy. Oczywiście uwzględniając dekadę, w której osadzono akcję. Bohaterom nie jest obcy postęp technologiczny, zaś do kina chodzą na hity tamtych lat. Autorka płynnie połączyła ze sobą te plany, dzięki czemu jej historia brzmi naturalnie i nie czuć w niej usilnego naginania rzeczywistości pod potrzeby fabuły.

„Jaga” sprawiła, że mam ochotę dać druga szansę Gosławie i głównemu cyklowi „Kwiat paproci”, gdyż jestem świadoma, że pewne odniesienia i wątki mogły mi umknąć. Jednak przygody Jarogniewy można czytać bez znajomości poprzednich tomów, szczególnie jeśli przymkniecie oko na wstęp, w którym mógłby się znaleźć spoiler lub dwa.

„Jaga” okazała się przyjemnym powrotem do Bielin oraz przesyconego słowiańskimi klimatami świata. Katarzyna Berenika Miszczuk pokazuje nam początki mentorki Gosławy, gdy ta dopiero pracowała na tytuł baby Jagi. We wciągający sposób cofnęła nas w czasie, by pokazać, jaką drogę musiała przejść Jarogniewa i z czym zmagać się od pierwszych chwil swojej pracy. Lektura książki była dobrze spędzonym czasem i mam nadzieję jeszcze spotkać Jagę.

Okładka: miękka ze skrzydełkami
Format: 135×202 mm
Wydanie: czwarte
Cena okładkowa: 49,99 zł
ISBN: 978-83-68005-39-4
Liczba stron: 432
Projekt okładki/Ilustrator: Agnieszka Zawadka
ISBN audiobook: 978-83-68005-41-7
Lektor audiobooka: Anna Szawiel
Cena regularna audiobooka: 44,99 zł
ISBN ebook: 978-83-68005-40-0
Cena regularna ebooka: 44,99 zł

 

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →