„Stalowe skrzydła” autorstwa Angeliki Grajek to pełne emocji fantasy o zakazanej przyjaźni. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Mięta.
Edlynne Addeline Valeris to młoda, ludzka kobieta, zaś Karhu jest centaurem, niewolnikiem należącym do jej rodziny. W świecie, w którym żyją, jakakolwiek relacja między bohaterami jest zakazana. A jednak między Edlynne i Karhu już dawno nawiązała się nić przyjaźni. Gdy młoda Valeris ma zawrzeć niechciane, aranżowane małżeństwo pojawia się szansa na wolność. Edlynne i centaur uciekają, nie mając pojęcia, jak bardzo wkrótce zmieni się ich życie.
Centaury nie są istotami, które często pojawiają się w fantastyce, którą mam okazję czytać, a już na pewno nie występują w niej w roli głównego bohatera. Jednak czytając “Stalowe skrzydła” miałam wrażenie, że tak naprawdę chodziło o unikalność istoty, a jej rodzaj miał drugorzędne znaczenie. Gdyby jego miejsce zajęło inne rzadkie stworzenie, nie miałoby to większego wpływu na relacje między bohaterami.
“Stalowe skrzydła” zdecydowanie są opowieścią o samotności i osamotnieniu. Edlynne, mimo że z ciała i kości, jest w swoim rodzinnym domu niczym duch. Od dziecka na drugim planie, jako dorosła, zrobi wszystko, by jak najmniej zwracać na siebie uwagę. Dodatkowo dręczona poczuciem winy, za rodzinną tragedię sprzed lat, nie potrafi sprzeciwić się przeznaczeniu, jakie szykuje dla niej ojciec.
Natomiast Karhu jest ostatnim z rodu Daearów. Schwytany jako dziecko musiał patrzeć na rzeź swoich najbliższych. Od tamtego momentu jest tylko zabawką w rękach rodziny Valeris, surowo karaną za każdą, choćby tylko wyobrażoną przez pana domu, przewinę. Mimo to nie potrafi nienawidzić Edlynne, która jako jedyna traktuje go jak żywą istotę, a nie przedmiot.
Drugą z emocji, która prowadzi czytelnika przez karty powieści jest powoli bieżąca się nadzieja na wolność. Dla Edlynne i Karhu ma ona różne wymiary. Na swojej drodze do miasta Labelie odkrywają świat leżący poza rodową posiadłością kobiety oraz dowiadują się o politycznych niesnaskach toczących się w okolicy.
“Stalowe skrzydła” są również historią przyjaźni. Zakazanej, takiej, która nie miała prawa wydarzyć się w świecie, w którym żyją bohaterowie. Jednak bolesna przeszłość i pragnienie wolności połączyły Edlynne i Karhu niezwykłą więzią. Angelika Grajek sprawnie przedstawia tę relację, wiążące się z nią lęki oraz obawy, a także zaufanie, jakim darzą się uciekinierzy.
Autorka swoją opowieść osadziła w epoce pary. Sam Karhu nie jest dzikim, bezmyślnym stworzeniem, a bardzo sprytnym wynalazcą, który potrafi tworzyć piękne rzeczy mając do dyspozycji zasoby niewiele większe od zera.
“Stalowe skrzydła” są również pewnego rodzaju powieścią drogi rozumianej zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Edlynne i centaur wędrują przez kraj, a ta podróż wywiera na nich wpływ. Poznają bliżej zarówno siebie nawzajem, a także zaglądają w głąb siebie, mierząc się z własnymi demonami.
Zakończenie książki jasno sugeruje, że to nie ostatnie spotkanie czytelników z Edlynne Addeline Valeris i Karhu z rodu Daearów. Jestem ciekawa, jak autorka poprowadzi historię i jaka relacja ostatecznie połączy głównych bohaterów. “Stalowe skrzydła” to interesująca pozycja z nietypowymi postaciami. Nie brakuje w niej okrucieństwa, ale znajdzie się również otucha i nadzieja na nowe, lepsze życie. Książkę mogę uznać za godną polecenia.
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Format: 135×202 mm
Cena okładkowa: 54,99 zł
ISBN: 978-83-68608-16-8
Liczba stron: 384
Projekt okładki/Ilustrator: Joanna Wasilewska
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



