“Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych” autorstwa Joanny W. Gajzler jest czwartym tomem historii o zwierzęcych medykach z małych Zrębek. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Od jakiegoś czasu, pod pilnym okiem Izabeli, Florka poznaje tajniki nekromancji. Tarapaty, w które wpakowała się wcześniej przez własną nierozwagę, sprawiły, że techniczka podchodzi do nauki bardzo skrupulatnie. Jednak, jak to w życiu bywa, postępy idą małymi kroczkami, co mocno frustruje oraz deprymuje młodą kobietę. Zdobywanie wiedzy nie jest jedyną zmianą w życiu Florentyny – przeprowadza się ona do ukochanego Bastiana, by mogli w spokoju cieszyć się miłością. Jednak ten stan nie trwa długo. W lecznicy pojawiają się nowi pacjenci – ci mniej i bardziej zwyczajni, natomiast do Sebastiana odzywa się dawno niewidziana kuzynka, która potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Izabelę, Florkę, Bastiana, weterynarkę i techników weterynarii z lecznicy dla magicznych oraz niemagicznych zwierząt polubiłam od pierwszego tomu ich przygód. Jako istota od dziecka zwierzolubna nie mogłam przejść obojętnie obok książek, w których te odgrywają znaczącą rolę.
“Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych” zabiera Czytelnika w kolejną podróż przez meandry pracy weterynaryjnej, jak również te codziennego życia bohaterów. Pracownicy przychodni w Zrębkach po raz kolejny muszą zmagać się z ludzką i nieludzką ignorancją w kwestii opieki nad zwierzętami. Ich zdrowie i życie niejednokrotnie jest narażone na niebezpieczeństwo, szczególnie, gdy pod opiekę medyków trafia tarask, jeden z najniebezpieczniejszych drakonoidów magicznego świata. Mimo że najmniejsza chwila nieuwagi w kontakcie z tym stworzeniem może skończyć się tragicznie, Iza, Florka i Bastian nie wahają się, by zrobić wszystko, co niezbędne dla przywrócenia mu zdrowia.
Jednak “Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych” nie jest tylko opowieścią o codziennej pracy gabinetu weterynaryjnego. To, jak już wspomniałam, historia o codzienności zwykłego życia i problemów, z jakimi trzeba się w nim zmagać. Bohaterowie muszą łączyć trudy wymagającej pracy z prywatnością. Florka i Bastian, którzy dopiero co zamieszkali razem, uczą się wspólnej egzystencji pod jednym dachem. Młodą techniczkę dopadają też takie problemy, jak frustracja z powodu zbyt wolnych – jej zdaniem – postępów w nauce nekromancji. Dziewczyna obawia się, że nigdy nie zdoła opanować tej sztuki, zaś pakty, które musi zawrzeć, budzą jej niepokój. Natomiast Bastian zmuszony jest zmierzyć się z kłopotami rodzinnymi. Jego kuzynka Ada znalazła się na przysłowiowym lodzie, a że najbliższej rodziny nie zostawia się w opałach, faun postanawia przyjąć ją pod swój dach. Jak można łatwo się domyślić, wynikną z tego nie lada problemy. W tym tomie autorka uchyliła nam trochę więcej światła na historię Izabeli. Dowiadujemy się więcej na temat tego, co doprowadziło weterynarkę do zostania nieumarłym liczem, ale także poznajemy trochę jej upodobań z obecnej egzystencji. Iza od samego początku jest moją ulubioną postacią, więc cieszy mnie każdy dotyczący jej wątek oraz głębsze ukazanie jej istoty.
Joanna W. Gajzler w swoich książkach nie tylko bawi, ale też porusza ważne społecznie tematy. Wykreowane przez nią postacie walczą z problemami zdrowia psychicznego, jakimi są depresja, myśli samobójcze czy choroba afektywna dwubiegunowa. Również brak akceptacji ze strony rodziny i społeczeństwa, niska samoocena oraz brak wiary w siebie, kłopoty ze znalezieniem pracy bądź, po prostu, własnego miejsca na ziemi (tego rozumianego dosłownie i w przenośni) są ważnym elementem całego cyklu “Necrovet”. Cieszy mnie, że autorzy coraz częściej sięgają po tego rodzaju tematy i wątki, dzięki czemu Czytelnikowi łatwiej jest utożsamić się z postaciami, a może również zdecydować się na to, by sięgnąć po fachową pomoc. Autorka nie lukruje przedstawianego przez siebie świata, w jej opowieści jest dużo mroku i metaforycznego brudu.
“Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych” jest tym typem historii, który teoretycznie można czytać bez znajomości poprzednich tomów, gdyż Joanna W. Gajzler stara się nie spojlerować zbyt mocno wydarzeń z wcześniejszych tomów, jednak najlepiej zacząć lekturę od samego początku. Całość napisano przyjemnym i łatwym w odbiorze stylem. Być może fabuła nie toczy się piorunującym tempem – choć wbrew pozorom dzieje się dużo – jednak dla mnie osobiście taki rytm jest idealny, by móc czerpać pełną przyjemność z lektury.
W książce nie brakuje humoru, lecz również wzruszeń. Powieść budzi uśmiech, ale też często złość, gdy czytamy o nieodpowiednim traktowaniu zwierząt. I choć sama książka jest fikcją, wręcz fantastyką, każdy z nas niejednokrotnie widział w mediach informacje o maltretowanych czworonogach, a świadomość, że takie sytuacje dzieją się naprawdę, zasmuca jeszcze bardziej. Zwłaszcza że Joanna W. Gajzler sama na co dzień zajmuje się pomocą braciom mniejszym, więc możemy mieć pewność, iż przytoczone przez nią wypadki nie są wyssane z palca.
“Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych” stanowi udaną kontynuację perypetii lecznicy weterynaryjnej ze Zrębek oraz jej pracowników. Mam nadzieję, że to nie koniec, a Iza, Florentyna, Bastian i oczywiście pies Chojrak dostaną kolejne, warte opowiedzenia przygody.
Data wydania: 15/01/2025
Redakcja: Magdalena Stonawska
Format: 140 x 205 mm
Ilość stron: 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788383307602
Dostępne wersje: papierowa / ebook / audiobook
Cena detaliczna: 52,99 zł / ebook: 44,99 zł
Seria: Necrovet tom:4
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



