„Necrovet. Hodowla istot chimerycznych”, którego autorką jest Joanna W. Gajzler, to finałowy tom cyklu „Necrovet”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN Imaginatio.
Lecznica weterynaryjna w Zrębkach przyjmuje nie tylko klasycznych pacjentów. Pomaga również istotom magicznym oraz świadczy usługi nekromantyczne. Po wszystkich mniej lub bardziej przyjemnych perypetiach z poprzednich tomów, Florce wreszcie udaje się nawiązać więź ze swoim famulusem. Teraz jeszcze młoda techniczka weterynarii musi go odnaleźć, co wcale nie musi być takie proste, jak mogłoby się wydawać. W międzyczasie ekipa przychodni ma ręce pełne roboty, a w placówce pojawiają się nie tylko nowi pacjenci, ale również pracownicy.
Każdy tom cyklu pokazuje często niewdzięczną pracę przychodni weterynaryjnej i mam świadomość, że historie opisane w książkach inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami. Joanna W. Gajzler nie próbuje tuszować rzeczywistości i przedstawia sprawy tak, jak w rzeczywistości się mają – są właściciele, którzy dbają o swoje zwierzęta niemalże do przesady i pędzą z nimi do przychodni tylko dlatego, że „spojrzały na nich inaczej niż zwykle”, ale niestety wielu jest również takich, którzy zaniedbują swoich podopiecznych i żaden argument nie jest w stanie nakłonić ich do skorzystania z profesjonalnej pomocy. W świecie wykreowanym przez autorkę także dochodzi do takich sytuacji i nie ma tu znaczenia rodzaj istoty, jej magiczność lub jej brak. Wokół takiego wątku obraca się także spora część fabuły powieści. Ten element zawsze budzi moje mieszane uczucia. Z jednej strony to dobrze, że Gajzler próbuje uświadamiać społeczeństwo oraz informować szerzej o tym problemie, z drugiej, moje serduszko boli na myśl, ile żywych istot musi cierpieć przez bezmyślność swoich, rzekomo, opiekunów.
„Necrovet. Hodowla istot chimerycznych” to już piąty tom, a w każdym z nich pojawiają się nowe rodzaje magicznych istot. Były wolpertingery, wiwerny, jednorożce, centaury czy smoki. W tej części do akcji wkraczają czagriny, eskornau, cadejo, gloso czy daligmata. Lubię poznawać nowe istoty, o których wcześniej nie słyszałam, szczególnie, że autorka inspiruje się wieloma kulturami i nie boi się naginać ich do swoich potrzeb. Jedne z nich są przyjaźnie nastawione do człowieka, a przynajmniej na dzień dobry nie pałają żądzą mordu, zaś inne wręcz przeciwnie, nawet najwyższe środki bezpieczeństwa to przy nich za mało. I, tak jak często bywa w rzeczywistym świecie, rozmiar istoty niekoniecznie odzwierciedla poziom zagrożenia, jakie może generować.
Zawsze podobał mi się rytm i styl powieści z cyklu „Necrovet”. Prosty, nieskomplikowany język, bez nadmiaru i przesadnych ozdobników, który jednocześnie dobrze tłumaczy dziejące się wydarzenia. „Necrovet. Hodowla istot chimerycznych” oraz poprzednie części sprawnie łączą w sobie różne odcienie emocji, od wesołości przez smutek, złość czy rezygnację i zwątpienie. Książkom nie brakuje też humoru, który rozładowuje napięcie i dodaje trochę uśmiechu do mniej optymistycznych fragmentów historii.
„Necrovet. Hodowla istot chimerycznych” składa się z kilku rozdziałów, które mogłyby stanowić osobne historie, oczywiście połączone fabularnie i tworzące spójną całość. W trakcie lektury można znaleźć nawiązania do poprzednich tomów, ale dodane w taki sposób, by nie zdradzać zbyt wiele, jeżeli byłoby to Wasze pierwsze spotkanie z tym uniwersum.
Bohaterowie pozostają sobą przez wszystkie części. Florka, Bastian i Iza mają swoje jasne i ciemne strony, a za pomocą tych postaci Joanna W. Gajzler porusza ważne tematy, np. te dotyczące zdrowia psychicznego czy tolerancji. Zarówno pracownicy przychodni jak i jej klienci nie są wykreowani na ideały – tak jak w normalnym świecie popełniają błędy, mają swoje słabości oraz upodobania. Podoba mi się, gdy postacie w książkach są naturalne i takie… zwykłe. Zdecydowanie łatwiej je polubić.
„Necrovet. Hodowla istot chimerycznych” to moim zdaniem udane zakończenie cyklu „Necrovet”. Epilog był wzruszający, a ja będę tęsknić za tym miejscem i bohaterami. Na szczęście wydawnictwo SQN Imaginatio zapowiedziało, że jeszcze nie opuszczamy tego uniwersum, więc mam nadzieję, że ponowne spotkanie nastąpi szybciej niż później.
Seria: Necrovet
Tom: 5
Redakcja: Magdalena Stonawska
Format: 140 x 205 mm
Ilość stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788384065341
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



