Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJE

Homar Johnson. Tom 1 – recenzja

Paszczak
· 4 min czytania
Homar Johnson. Tom 1 – recenzja
O Mike’u Mignoli może nie wszyscy słyszeliście, natomiast o wymyślonej przez niego postaci Hellboya pewnie już tak. Ten amerykański autor komiksów w swoim dorobku ma również stworzenie postaci Homara Johnsona, mściciela, który epizodycznie występował w komiksach o Hellboyu i „Biurze Badań Paranormalnych i Obronnych”, czyli B.B.P.O. Teraz nadszedł czas na solowe przygody tego tajemniczego pogromcy przestępców, ponieważ dwa lata temu otrzymał on swój własny komiks „Homar Johnson. Tom 1”, wydany nakładem wydawnictwa Egmont.

Zapraszam na szaloną wyprawę do Nowego Jorku lat trzydziestych ubiegłego wieku – ziemi obiecanej dla poszukujących łatwego zysku przestępców, ludzi z różnych zakątków globu, miłośników futurystycznej technologii i okultyzmu. To właśnie tutaj działa Homar Johnson, a z nim grupa zaufanych współpracowników. Każdej nocy kryjący się pod maską bojownik, staje do nierównej walki ze złem w imieniu (pewnego rodzaju) sprawiedliwości.

Ta powieść graficzna jest zbiorem ośmiu historii prezentujących działalność Homara w Nowym Jorku. Rozpoczyna je „Pustego krzesła”, w którym nasz mściciel staje się elementem gry między trójką pazernych bossów mafii, pragnących zachować swoje wpływy i zyski z nielegalnych biznesów, a rosnącym w siłę konkurentem chcącym uszczknąć coś ze stołu dla siebie. Gangsterzy wpadają na pomysł napuszczenia swojego rywala na protagonistę, tak aby sami rozwiązali problem. Z kolei w „Płonącej dłoni” na Homara czeka wyzwanie większego kalibru w postaci szalejących po mieście duchów Indian oraz człowieka pragnącego jego śmierci. Aby tego dokonać, wróg bohatera sięga po pomoc czarnej magii.

Trzecia historia „Caput Mortuum”, opowiada o nazistach próbujących dokonać ataku terrorystycznego w Nowym Jorku. Natomiast w „Szatan wietrzy trop” Homar próbuje odnaleźć ludzi odpowiedzialnych za pozbywanie się dużej ilości zwłok. Z kolei w „Tony Masso ma swoje pięć minut” sprawiedliwość w postaci naszego zamaskowanego mściciela bierze na celownik bandytę, który zawarł pakt z siłami ciemności. A w „Zapachu lotosu” bohater staje w szranki z legendarnym cynglem na usługach chińskiej mafii. „Modlitwa neferu” to opowieść o kradzieży mumii z Metropolitan Museum. Na deser zostaje „Dopaść Homara” – mocno przewrotna historia, w której Homar staje się wrogiem publicznym numer jeden, przynajmniej dla policji. Walka z przestępczością to równocześnie walka o przetrwanie, gdy cała nowojorska policja depcze mu po piętach.

Pod względem fabularnym zgromadzone w pierwszym tomie „Homara Johnsona” historie wypadają naprawdę dobrze. Ciężko im cokolwiek zarzucić, nawet biorąc pod uwagę, że we wszystkich nasz mściciel staje do nierównej walki z nowojorskimi półświatkiem. Znajdziecie tutaj krótkie komiksy z szybką akcją, pogoniami i strzelaninami, są jak również mocno rozbudowane i wielowątkowe opowieści posiadające głębię, mocno zarysowane postacie i tak wiele kreatywnych pomysłów, że nie powstydziłby się ich sam Lovecraft. A poznawaniu tych kilku historii nigdy nie towarzyszy nuda, wręcz przeciwnie.

Nie rozumiem tylko fascynacji Mignoli imieniem protagonisty. Nie potrafię dostrzec w nim tej magii, którą dostrzegł autor. Ale skupmy się na tym co najważniejsze, czyli jaki właściwie jest Homar, bo właśnie tutaj zaczyna być ciekawie. Przede wszystkim znacznie odbiega od klasycznej wizji superbohatera będącego wzorem do naśladowania. Zamiast tego otrzymujemy bezwzględnego mściciela, którego nie interesuje oddawanie przestępców w ręce sprawiedliwości. Johnson woli samodzielnie ją wymierzać najchętniej przy użyciu wszelkiego rodzaju broni palnej i granatów.

Uwielbiam też stronę wizualną tego komiksu. Bajeczna kreska w połączeniu z mocno uproszczonymi rysunkami postaci daje bardzo ciekawy efekt. Z każdym kolejnym panelem zacząłem dostrzegać ich coraz większą głębię, mnóstwo szczegółów, dynamikę ruchów oraz twarze kipiące emocjami. A zgranie tych wszystkich kwestii przekłada się na bardzo dobre, obrazowe przedstawienie historii. Jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie kolorystyka. Zwłaszcza wybuchy i wszelkie płomienie wyglądają naprawdę majestatycznie.

Sięgnięcie po „Homar Johnson. Tom 1” okazało się świetnym pomysłem z licznymi zaskoczeniami. Największym, bez dwóch zdań, jest sam Homar. To intrygujący, tajemniczy mściciel, bezwzględnie podążający drogą swojej krucjaty wymierzania sprawiedliwości. Jednocześnie jest na tyle pozytywnym bohaterem, że zdobywającym sympatię zarówno zwykłych mieszkańców Nowego Jorku, jak i moją.  Równie pozytywnie wypadają te wszystkie szalone, wręcz futurystyczne pomysły, pomieszane z okultyzmem, nowoczesną technologią i tradycyjnymi dla amerykańskiej popkultury strzelaninami na ulicach. Razem te elementy robią robotę. Na kartach tej powieści graficznej znajduje się dosłownie wszystko – dla każdego coś fajnego. Jeśli jesteście fanami Hellboya polubicie także Homara. Gorąco polecam lekturę.

  • Tytuł: Homar Johnson. Tom 1
  • Scenarzysta: Mike Mignola, John Arcudi, Tonči Zonjić
  • Tłumacz: Jacek Drewnowski
  • Ilustrator: Joe Querio, Tonči Zonjić, Kevin Nowlan, Sebastian Fiumara, Wilfredo Torres
  • Wydawca: Egmont
  • ISBN: 9788328166240
  • Wymiary: 17 x 26 cm
  • Oprawa: twarda
  • Liczba stron: 448
  • Data wydania: 31 maja 2023
PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →