„Klątwa smoka” to pierwsza część dylogii autorstwa Elise Kova. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia.
Vinguard to ostatni bastion ludzkości, resztę świata zniszczyły smoki. W mieście tym żyją Isola i Saipha, a ich marzeniem jest dołączenie do do broniących ludności Rycerzy Miłosierdzia. Jednak najpierw muszą przejść testy, które udowodnią, że nie zostały dotknięte smoczą klątwą i mogą zostać pełnoprawnymi mieszkankami Vinguardu. Dzień, w którym rozpoczyna się Trybunał, na zawsze zmieni życie młodych kobiet.
Smoki to wciąż popularny motyw w fantastyce – od krwiożerczych bestii, po całkiem pomocne istoty. Elise Kova i jej „Klątwa smoka” również sięgają do tego motywu łącząc w sobie zarówno znane schematy, jak i nowe elementy.
Główną bohaterką historii jest osiemnastoletnia Isola, okrzyknięta Odrodzoną Bohaterką. Gdy miała dwanaście lat zabiła smoka i od tej chwili wszyscy wierzą, a przynajmniej tak jest im wmawiane, że objawiła się w niej dawna moc, która pomoże pokonać skrzydlate bestie. Jednak sama Isola ma wiele wątpliwości, bardziej myśląc o sobie jak o przeklętej niż zbawczyni. Jej osoba wzbudzała we mnie różnorakie uczucia. Z jednej strony mamy tu już dość klasyczny motyw przeznaczenia i bohaterki, która mimo młodego wieku jest na dobrej drodze do uratowania świata. Natomiast tym, co mi się podobało był fakt, iż do tego idealnego wizerunku dorzucono trochę kurzu – Isola ma w sobie wiele lęków, przez co daleko jej do heroiny dzielnie ruszającej do boju. Również niewiele wie o swojej mocy oraz jej możliwościach, a wkrótce po rozpoczęciu Trybunał szybko orientuje się, ze ostatnie sześć lat jej życia pełne było kłamstw, także ze strony najbliższych.
„Klątwa smoka” nie mogła się obejść bez wątku romantycznego, na szczęście ten został przez autorkę skonstruowany całkiem sprawnie. Co prawda już od samego początku wiedziałam, jak rozwinie się relacja między Isolą a Lucanem, to wątek i budzącej się miłości nie zdominował głównej fabuły książki. Dodatkowo, za co muszę podziękować Elise Kova, nie pokusiła się ona o rozterki z kategorii „ona jedna i ich dwóch”, które w powieściach bardziej mnie irytują niż przyciągają do lektury.
W świecie stworzonym przez autorkę smoki kreowane są na uosobienie zła i wszelkiego nieszczęścia roznoszącym plagę, smoczą klątwę, od której człowiek zamienia się bezrozumnego potwora i zostaje wyeliminowany ze społeczeństwa. Vinguard jest miejscem pełnym brutalności, gdzie śmierć może czyhać na każdym rogu. Fabuła samej książki także jest brutalna. Okrutne, bolesne testy, jakim poddawani są młodzi ludzie w trakcie Trybunału, bardzo mocno przypominały mi klimat znany z „Igrzysk Śmierci” czy „Więźnia Labiryntu”. „Klątwa smoka” również osadzona jest w dystopijnym świecie pełnym zagrożeń i politycznych rozgrywek toczących się za kulisami.
Elise Kova wykreowała wiarygodnych bohaterów, którzy zmieniają się wraz z rozwoje fabuły. Wychowani w brutalnym miejscu zachowują się dojrzale jak na swój wiek, są wytrenowani do walki, a jednocześnie nie zostali pobawieni instynktu samozachowawczego, a ich psychika nie jest ze stali i poddaje się sytuacjom, z jakimi muszą się zmagać. Ich zachowania są naturalne i wiarygodne, co zdecydowanie jest atutem powieści.
„Klątwa smoka” ma dynamiczną akcję. Już od pierwszych stron dużo się dzieje, a im dalej, tym natężenie się zwiększa. Książka trzyma w napięciu nie dając zbyt wielu okazji na emocjonalne wytchnienie. Choć rozwinięcie niektórych wątków jest łatwe do przewidzenia, to autorka zachowała sporą dawkę zwrotów akcji na zakończenie swojej powieści. Finałowy cliffhanger sprawia, że ma się ochotę jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom, by sprawdzić, co dalej stanie się z bohaterami i jakie jeszcze przeciwności losu ich spotkają.
„Klątwa smoka” to ciekawa pozycja nie tylko dla fanów smoków czy wolno rozwijających się romansów. Jeżeli lubicie dobrze skonstruowany świat i bohaterów, intrygi oraz plot twisty, ta książka powinna znaleźć się na Waszej liście lektur.
OPRAWA: MIĘKKA
STRON: 576
FORMAT: 135×205
ISBN: 978-83-8441-353-1
CENA DETALICZNA: 64,99 zł
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



