“Miasto w wodzie” to czwarty tom cyklu o Robercie Karczu, złodzieju dzieł sztuki i zabytków, który czasem bywa nauczycielem. Za książkę spod pióra Przemka Corso odpowiada Wydawnictwo SQN.
Karcz ma plan, by się ustatkować. Finał tajemnicy, którą starał się rozwikłać w tomie “Płomień prawdy”, zostawił spore piętno zarówno w nim samym, jak też w jego bliskich. Poza tym za chwilę zostanie wujkiem, a to nałoży na niego nowe obowiązki. Jednak gdy na drzwiach ukochanego Mustanga Roberta mechanik odnajduje tajemniczy symbol, a przyszywane wujostwo zostaje brutalnie napadnięte, były nauczyciel wyrusza w podróż, która odmieni jego życie na zawsze.
Po krótkim wstępie, który ponownie zabiera Czytelnika między pustynne wydmy, nawiązującym do wydarzeń z “Serca pustyni”, Robert Karcz powraca do Polski, by tam podjąć się nowej życiowej roli kochającego wujka. Jednakże Przemek Corso zaplanował dla niego coś zupełnie innego niż rodzinna sielanka. W końcu to książka przygodowa, i choć obcowanie z noworodkami również jest nie lada wyzwaniem, to najważniejsze są tajemnice sprzed wieków, sekretne stowarzyszenia i ich macki sięgające dzisiejszych czasów.
Cóż mogę powiedzieć? Czytając ten tom cyklu, bawiłam się równie dobrze, co przy wcześniejszych odsłonach. “Miasto w wodzie” już od pierwszych stron trzyma w napięciu, choć przyjmuje ono różne formy. Ekscytacja eksploracji miejsca, w którym nikt nie był od wieków, emocje związane z pojawieniem się nowych członków rodziny, strach związany z walką o życie swoje i najbliższych. Autor nie pozwala Czytelnikom na zbyt wiele wytchnienia. Ponadto to pierwszy raz, gdy główny wątek książki nie zostaje zamknięty w jej finale. “Miasto w wodzie” kończy się cliffhangerem, pozostawiając odbiorcę w niepewności i oczekiwaniu na dalsze losy bohaterów.
W tej części powraca część bohaterów, których mieliśmy już okazję poznać, a także pojawiają się nowi, którzy w życiu Karcza wywołują sporo zamieszania. Natomiast sam Robert ma szansę rozwikłać zagadki z przeszłości własnej rodziny. Jednak ta nowo zdobyta wiedza przynosi raczej więcej żalu i złości niż ukojenia.
Choć lektura najnowszego tomu cyklu była przyjemnie spędzonym czasem, nie obraziłabym się, gdyby autor przykładał większą uwagę do szczegółów. A tak mamy, np. scenę deszczowego, zimnego wczesnowiosennego poranka, w której poobijany fizycznie i psychicznie Robert Karcz siedzi w domu swojego największego wroga, będącego ostatnią deską ratunku mogącą uratować rodzinę byłego nauczyciela, a zza otwartego okna słyszy cykanie świerszczy. Bądź taką, w której premier rzekomo nie rozpoznaje Karcza, choć kilka stron później możemy przeczytać, że po finale akcji w Będzinie wizerunek Roberta dość często pojawiał się w telewizji.
Mimo tych drobnych wpadek, nadal uważam “Miasto w wodzie” i cały cykl za pozycje godne uwagi, zwłaszcza dla fanów przygód w stylu Indiany Jonesa, pana Samochodzika i MacGyvera. Całość czyta się szybko i lekko, a ja już nie mogę doczekać się obiecanego kolejnego tomu.
Data wydania: 27/08/2025
Redakcja: Ewa Cat Mędrzecka
Format: 140 x 205 mm
Ilość stron: 448
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788383307930
Dostępne wersje: papierowa / ebook / audiobook
Cena detaliczna: 44,99 zł / ebook: 39,99 zł
Seria: Robert Karcz
Tom: 4
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



