„Wampir z Woźnickich Dołów” to kolejny kryminał autorstwa Konrada Chęcińskiego. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Mova.
Początek listopada. W lokalnej bibliotece szkolnej odnalezione zostają zwłoki 52-letniej Haliny Madej, pracownicy placówki. Śledztwo prowadzi inspektor Nikifor Poradecki. Szybko okazuje się, że źródła zbrodni sięgają dalekiej przeszłości.
Historie kryminalne osadzone w małych miejscowościach zazwyczaj są interesujące. Zamknięta społeczność, w której każdy zna każdego, a jednocześnie nikt nic nie wie i nie widział stanowi nie lada wyzwanie dla policji, gdy już potrzeba jej interwencji. Śledczy krok po kroku wyciąga na światło dzienne lokalne brudy i muszą wyłuskać z nich prawdę.
Nie inaczej sprawa ma się w książce “Wampir z Woźnickich Dołów”. Inspektor Poradecki wraz ze swoją ekipą stopniowo zagłębia się w motywy zabójstwa, poznając przeszłość nie tylko samej zamordowanej, ale też jej otoczenia, znajomych czy przyjaciół. Lubię kreowane w ten sposób dochodzenia, zwłaszcza, gdy motywy zbrodni sięgają odległej przeszłości, tak jak w przypadku najnowszej powieści Konrada Chęcińskiego.
Przyznaję, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Jednak dla fanów kryminałów Chęcińskiego to już trzecia sprawa z Nikiforem Poradeckim. Ale, na własnym przykładzie, mogę Was zapewnić, że bez problemu możecie czytać tę książkę bez znajomości wcześniejszych śledztw inspektora. To osobna, zamknięta historia i nawet jeśli pojawiły się w niej nawiązania do poprzednich tomów, ja ich nie zauważyłam.
Tym, co według mnie stanowi atut powieści Konrada Chęcińskiego jest brak epatowania brutalnością. Ostatnimi laty coraz częściej trafiam na kryminalne historie, w których autorzy niemal prześcigają się w nieludzkim okrucieństwie wywołującym nie tyle strach lub współczucie dla ofiar, co obrzydzenie. “Wampir z Woźnickich Dołów” wolny jest od tego typu makabrycznych wizji. Konrad Chęciński postawił na skrupulatną pracę śledczych, swoim rytmem zmierzających do schwytania sprawcy.
Jeżeli już mowa o rytmie, to książka napisana jest w sposób, który wciąga od pierwszych stron i mimo że akcja nie cwałuje niczym koń na wyścigach, ciężko oderwać się od lektury. Autor ma lekki, przyjemny styl i wykreowani przez niego bohaterowie oraz sytuacje należą do kategorii tych, które mogłyby istnieć naprawdę.
Konrad Chęciński stworzył naturalne postacie. Jego bohaterowie są ludzcy, dzięki czemu zyskują wiarygodność. Mają swoje słabości, przeszłość, marzenia i obawy. Policjanci to nie serialowa Morgan i potrzebują więcej niż jeden rzut oka, by odkryć, kto był mordercą. Ale wykonują swoją pracę skrupulatnie oraz rzetelnie, tak, jak (mam nadzieję) wygląda to w prawdziwym życiu.
Także Halina Madej, ofiara, okazuje się być złożoną postacią. Choć uważana za ekscentryczną, pozornie jest lubiana przez mieszkańców miasteczka. Jednak im głębiej zanurzamy się w tajemnice Woźnickich Dołów, tym bardziej oczywiste staje się, iż było wielu, którzy nie życzyli bibliotekarce dobrze.
“Wampir z Woźnickich Dołów” okazał się być dobrze spędzonym czasem. Wątek kryminalny, bohaterowie, fabuła i małomiasteczkowa atmosfera przypadły mi do gustu i skłoniły do sięgnięcia po poprzednie książki autorstwa Konrada Chęcińskiego.
Oprawa: miękka
Ilość stron: 448
Format: 13.5 x 20.5 cm
ISBN: 9788384173817
Wymiary: 13.5 x 20.5 cm
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



