“Płachytka” Anny Musiałowicz to kolejna odsłona serii “Słowiańskie Światy”. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika.
Przyznaję, że z nazwą płachytka spotkałam się po raz pierwszy widząc wydawniczą zapowiedź książki. Ale nic dziwnego, gdyż to określenie pochodzi z rejonów Wielkopolski.
Jak podaje Wojciech Łysiak „Demonem zarazy i morowego powietrza, mającym wygląd antropomorficzny, była Płachytka. Niekiedy wyobrażano ją sobie jako pojawiające się w powietrzu, latające płachty. Innym razem była to, również unosząca się w powietrzu, dziewczyna z długim welonem na głowie. Gdzie wyobrażenie takie się zatrzymywało, wszyscy mieli umrzeć”*. I na tym właśnie motywie swoją historię oparła Anna Musiałowicz.
Ewa i Marek wraz ze swoimi córkami, Sylwią i Natalią, niedawno przeprowadzili się do nowego miasta. Kobieta spotyka tam nie widzianą od lat przyjaciółkę swojej matki, która odgrywała znaczącą rolę w życiu Ewy, gdy ta była mała. Pani Marysia i jej mąż Radosław Skowronek stają się częstymi gośćmi w życiu małżeństwa. Jednak wszystko się zmienia, gdy powraca koszmar sprzed lat. Koszmar, za którym podąża śmierć.
Anna Musiałowicz przenosi czytelnika na dwa plany czasowe. Pierwszy z nich to współczesna historia Ewy i jej rodziny, zaś drugi cofa nas do czasów PRL, gdy Skowronek był młody i przyszło mu stawić czoło dramatowi, za który odpowiedzialne były tytułowe płachytki. Autorka stopniowo, strona po stronie, splata obie opowieści, odsłaniając coraz więcej kart z przeszłości pana Radosława, pozwalając dzięki temu zrozumieć podejmowane przez niego decyzje.
Lubię, gdy element słowiańskich wierzeń osadzony zostaje w czasach współczesnych. Łatwo wierzyć w demony i bogów, gdy fabuła powieści ma miejsce w odległych wiekach. Ale w pełnej techniki i technologii współczesności, w której ludzie prędzej uwierzą w obrazy generowane przez sztuczną inteligencję, nikt już praktycznie nie pamięta o tym, w co wierzyli nasi przodkowie. Świat się zmienił, jednak pradawne moce wciąż mogą mieć wpływ na rzeczywistość.
“Płachytka” zdecydowanie nie jest powieścią optymistyczną. Nie brakuje w niej śmierci, mimo że przedstawionej bezkrwawo, to wciąż wzbudzającej lęk. W mojej opinii “Płachytka” jest połączeniem horroru, powieści grozy, fantastyki i w pewnym stopniu kryminału. Autorka umiejętnie złączyła w jedno te części składowe, tworząc wciągającą całość.
Anna Musiałowicz wykreowała wiarygodnych bohaterów, którzy w ludzki sposób mierzą się z dramatami, jakie zrzuca na nich pojawienie się w ich otoczeniu płachytki. Nie zgrywają niepokonanych herosów, lecz mimo strachu i niedowierzania starają się uniknąć tragicznej przyszłości. A stawać muszą przed najtrudniejszymi wyborami, gdyż, by pozbyć się płachytki i uratować bliskich trzeba ponieść najwyższą cenę.
Czytając najnowszą powieść Anny Musiałowicz trudno nie zauważyć, jakie wydarzenia ostatnich lat autorka wplotła w fabułę swojej książki. Dziwna choroba objawiająca się odbierającym oddech kaszlem, zaraza dziesiątkująca miejsca, w których się pojawia i której lekarze nadają nazwę zakończoną cyferkami. Brzmi znajomo? Tylko nieliczni mogą dostrzec jej sprawczynie, a jeszcze mniej jest odważnych gotowych, by stanąć do walki.
“Płachytka” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki, ale mogę powiedzieć, że nie ostatnim. Spodobał mi się styl Anny Musiałowicz oraz mroczny klimat nasycony strachem, jaki stworzyła w swojej powieści. Całość wydana została w twardej oprawie z barwionymi brzegami, co jest dodatkowym atutem książki.
*W. Łysiak, W kręgu wielkopolskich demonów i przekonań niedemonicznych, Wydawnictwo Eco, Międzychód 1993
Data premiery: 20 stycznia 2026
ISBN: 978-83-68560-74-9
Format: 145×205
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 368
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



