Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJEFANTASY

Recenzja: „Schaar” – Michał Głowacz

WereWolf
· 3 min czytania
Recenzja: "Schaar" - Michał Głowacz

Recenzja: Schaar - Michał Głowacz„Schaar” to najnowsza powieść autorstwa Michała Głowacza. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

O Michale Głowaczu po raz pierwszy usłyszałam jakieś dwa lata temu, gdy w zapowiedziach wydawnictwa Fabryka Słów pojawił się “Żywy beton”. O ile tamta historia przenosiła nas do świata przyszłości i eksperymentów w laboratoriach, o tyle “Schaar” zabiera Czytelnika do czasów pary i fabrycznych kominów wypluwających smog.

Tennever nie jest miejscem przyjaznym dla kogokolwiek. Kiedyś miasto krasnoludów, dziś mieści w sobie ludzi i orki. W jednej z jego zatęchłych uliczek odnalezione zostają zwłoki Ruby’ego Richtera. Wszystko wskazuje na bandycki napad, jednak wysłana do zajęcia się sprawą funkcjonariuszka policji Eleonora Schaar szybko zaczyna dostrzegać, iż sprawa może mieć drugie dno. Dochodzenie zaprowadzi ją w miejsca i skonfrontuje z osobami, które nie sprzyjają bezpieczeństwu oraz długiemu życiu.

Główna bohaterka powieści jest półorczycą, co samo w sobie sprawia, że mało kto darzy ją szacunkiem. Zawód, który wykonuje, jeszcze bardziej ogranicza liczbę takich istot. Jednak Lenkę to nie zraża. Mimo niechęci zarówno części współpracowników, jak i mieszkańców miasta, nadal niestrudzenie wykonuje swój zawód. Ten sam, który kiedyś wykonywał jej dziadek. Nie będę ukrywać, że w stosunku do głównej bohaterki mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest skrupulatną i odważną śledczą, profesjonalnie podchodzącą do powierzonych jej obowiązków, zaś z drugiej to półorczyca, w której zabrakło mi więcej tej orczej natury. Prócz pewnych elementów wyglądu zewnętrznego, Lenka jest bardzo ludzka, przepisowa i nazbyt ugładzona. A po pozostałych bohaterach powieści, w których również płynie krew orków definitywnie widać, iż wcale nie należą do potulnych owieczek. Tego właśnie pazura zabrakło mi w funkcjonariuszce Schaar. Co się zaś tyczy pozostałych postaci, są one skonstruowane sprawnie, jednocześnie jednak nie wyróżniają się niczym na tyle charakterystycznym, by na dłużej zapadały w pamięć. Główne światła reflektorów skierowane są na Eleonorę, zaś reszta bohaterów jest tłem dla jej poczynań.

“Schaar” to nie tylko fantastyka z wątkiem kryminalnym. To również książka o braku tolerancji i odrzuceniu. W świecie Eleonory tacy jak ona nie mają łatwego życia. Najczęściej skazani na wykonywanie zawodów polegających na pracy fizycznej nie mają nawet szans na zdobycie lepszego wykształcenia, gdyż wyższe uczelnie są dla nich zamknięte. Społeczeństwo również ledwo toleruje “mieszańców” – obie strony uważają ich za efekt zdrady własnej rasy. Także jako policjantka Lenka musi wykazywać się bardziej – nie tylko ze względu na swoje pochodzenie, ale też płeć.

Michał Głowacz wykreował ciekawy świat, w którym bez problemu odnajdziemy nawiązania do naszej rzeczywistości. Czasem to, co osiągnęła realna ludzkość, w Tenneverze podążyło w odmiennym kierunku, niekoniecznie właściwym i logicznym. Po prostu innym.

Główna intryga kryminalna, wokół której obraca się fabuła “Schaar”, w moim odczuciu została skonstruowana poprawnie. Jest zabójstwo z drugim dnem i śledztwo, które z każdym dniem ujawnia coraz ciekawsze tropy. Interesujący był wątek klejnotów oraz powiązanych z nim akademickich wycieczek Schaar.

Autor skupił się głównie na przedstawieniu samego Tenneveru, a mnie zabrakło czegoś więcej na temat całego świata, w którym osadzona została akcja powieści. Czy inne miejsca są równie nieprzyjazne? Jak wyglądają społeczne relacje w innych częściach uniwersum? Szkoda, że Głowacz nie pokusił się o rozbudowanie tych elementów wykreowanej przez siebie historii.

Choć “Schaar” nie jest wolne od wad, mimo wszystko książkę czyta się dobrze. Lekki styl sprawia, że strony mijają szybko. Można też odnieść wrażenie, iż jest to dopiero początek większej całości i czytelnikom będzie jeszcze dane spotkać Lenkę, zarówno na służbie oraz prywatnie. Szczerze mówiąc, jeśli pojawi się kontynuacja, z ciekawości po nią sięgnę, by przekonać się, jak Michał Głowacz pokierował historią Tenneveru.

ISBN: 978-83-8375-192-4
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 333

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →