„Słońce Londynu” to finał historii, którą poznaliśmy w „Imperium Kolibra”. Za książkę odpowiadają Żaneta Siemsia-Pindur oraz wydawnictwo Spisek Pisarzy.
“Słońce Londynu” to ponowne spotkanie z Eztlim i Toltecatlem, a jednocześnie zamknięcie dylogii rozpoczętej przez “Imperium Kolibra”. Wracamy do zimowego, mrocznego Londynu, nad którym unoszą się dymy fabryk, a przebudzony bóg czeka na swoją ofiarę. Coraz wyraźniej widać, że rytuał nie jest wyłącznie religijnym spektaklem – słońce na coraz krócej pojawia się na niebie, co budzi niepokój nie tylko w kapłanach.
“Słońce Londynu” jest bezpośrednią kontynuacją pierwszego tomu, co oznacza, że najpierw musicie sięgnąć po “Imperium Kolibra”, aby bez problemu zrozumieć zawartą w powieści historię. Od oryginalnej premiery poprzedniej części minęły dwa lata, ale bez obaw, jeśli Wasza pamięć zatarła szczegóły. Autorka zadbała o streszczenie umieszczone we wstępie swojej najnowszej książki, tak więc najważniejsze szczegóły zostały przypomniane czytelnikom.
W recenzji “Imperium Kolibra” napisałam, że książka jest mroczna i brutalna. Ale to był dopiero wstęp do tego, co serwuje nam “Słońce Londynu”. Sprawujący władzę Aztekowie nie należą do ludu, który puszcza płazem jakiekolwiek, choćby najmniejsze próby buntu. Karzą je z całą surowością, bez względu na to, czy ofiarą będzie dorosły, czy dziecko.
Ta część stworzonej przez Żanetę Siemsia-Pindur historii jest zdecydowanie bardziej dynamiczna niż poprzedniczka. Wydarzenia następują po sobie szybciej oraz z większą intensywnością. Nie brakuje zaskoczeń i zwrotów akcji, które mają znaczący wpływ na losy bohaterów.
Jeśli zaś o nich mowa, zarówno Toltecatl jak i Eztli próbują ochronić swoje rodziny przed gniewem sprawujących władzę. Ten pierwszy dodatkowo stara się grać w narzuconą przez przełożonych grę, spełnić wolę boga i uratować bliskich swojego przyjaciela. Natomiast Eztli zaczyna rozumieć i akceptować rolę, jaka przypadła mu w całej tej sytuacji. Przyznaję, że jeden i drugi wzbudzał we mnie współczucie. Tak naprawdę niewiele zależało od ich własnych pragnień, a decyzje narzucane były przez innych.
Jednak znalazłam też pewien minus najnowszej powieści spod pióra Żanety Siemsia-Pindur. W całej fabule, która za bazę ma alternatywną wersję losów Azteków zabrakło mi trochę więcej samej historii tychże. Ich kultury, wierzeń czy samego pokonania konkwistadorów. Nie obraziłabym się, gdyby autorka rozbudowała bardziej elementy mówiące o innych częściach świata. Co prawda nie pominięto tego wątku całkowicie, ale najbardziej skupiono się na Londynie, a mnie naprawdę ciekawi, co z resztą ludzkości.
“Słońce Londynu” to dobre zakończenie stworzonej przez Żanetę Siemsia-Pindur opowieści. Ma swoje drobne wady, lecz, moim zdaniem zalety przeważają. Finał nie rozczarowuje, wręcz zaskakuje i wbrew pozorom pasuje do całości. Jeśli lubicie historie osadzone w brutalnym świecie, to lektura dla Was.
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2026
Ilość stron: 450
ISBN: 9788368277326
Wymiary: 14×20.5 cm
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



