„Szept gór” autorstwa Pauliny Hendel to trzeci tom cyklu „Szepty rodu Eld Veriani”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Po bitwie z finału drugiego tomu Zoya utknęła za Zaporą na dobre. Dodatkowo wpadła w ręce osławionego Dragana, o którym słyszała wszystko, co najgorsze. Jednak na miejscu okazuje się, że zdobyta na temat mężczyzny wiedza nie pokrywa się z rzeczywistością. Ale czy na pewno? Czy ten opiekuńczy, dbający o swój lud władca jest rzeczywistością, czy tylko maską przybraną, by uśpić czujność młodej Eld Veriani i nakłonić ją do pomocy w usunięciu Zapory? Zoya będzie musiała stoczyć pojedynek nie tylko z własnymi uczuciami, ale też przeciwnościami z zewnątrz, zaś tych jest więcej niż się spodziewa.
Zoya władała ogniem, Zoya władała wiatrem, zaś tym razem… musi poradzić sobie bez mocy, gdyż ta ją opuściła. Zamknięta w skalnym mieście Azgedur skazana zostaje na własny spryt, wygadanie i umiejętność rzucania sztyletami. Choć wszyscy zapewniają ją, że magia w końcu do niej wróci, tak się nie dzieje. Muszę przyznać, iż ciekawe rozwiązanie po dwóch tomach, w których główna bohaterka mogła wspomagać się mocą żywiołów. Tym razem widzimy ją poniekąd bezbronną, skazaną na łaskę i niełaskę mieszkańców miasta wśród skał. Mimo że wszyscy wydają się być przyjaźnie nastawieni, Zoya wciąż pozostaje czujna i szuka okazji, by odzyskać wolność. Co oczywiście prowadzi do zarówno śmiesznych, jak i niebezpiecznych momentów. Paulina Hendel po raz kolejny zadbała, aby w jej książce nie zabrakło emocji i trzymającej w napięciu akcji.
Większość fabuły tego tomu rozgrywa się w skalnym mieście Azgedur znajdującym się wewnątrz góry, co sprawia, że tempo, jakim prowadzony jest „Szept gór” jest trochę spokojniejsze od poprzednich tomów. Jednak bez obaw, nie ma miejsca na nudę, autorka zadbała, by również w tej enklawie bohaterom i czytelnikom nie zabrakło wrażeń – od przyziemnych problemów polegających na spędzaniu miesięcy w zamkniętych pomieszczeniach daleko od dziennego światła, przez troskę o zapasy i pogodę, po niebezpieczne, magiczne istoty, które są w stanie dopaść każdego i walkę z nimi. Spędzając czas z mieszkańcami Azgedur, Zoya mimowolnie dostraja się do rytmu ich życia, poznaje bliżej i zawiera coś, co można byłoby nazwać przyjaźniami.
Postacią, która najbardziej intryguje w tym tomie, jest Dragan. To, co Zoya usłyszała na jego temat od klanu Fjalgadar, opisywało go jako zbrodniarza i mordercę, największe zło tego świata. Zaś ona poznaje troskliwego władcę, który bez wahania rusza do najcięższych prac, by ratować życie każdego ze swoich poddanych. Co prawda nie pozwala jej opuścić miasta, tłumacząc to powrotem do zdrowia i niebezpieczeństwami wynikającymi z pory roku, jednak nie więzi Eld Veriani w komnatach, traktuje jak gościa i pozwala na zwyczajne życie. Jednocześnie jest w nim coś, co stale budzi czujność, jakaś nutka fałszu niepozwalająca do końca uwierzyć w tę sielankę, jaką stworzył dla głównej bohaterki.
Choć akcja tocząca się w zamkniętym środowisku była ciekawym rozwiązaniem, równocześnie nie mogłam się doczekać, aż Zoya opuści skalne miasto i wróci za Zaporę. Jak się okazało słusznie, gdyż Paulina Hendel również dla mieszkańców Obsydii przygotowała nie lada wyzwania – nowy wróg, nowa wojna i doskonałe otwarcie dla kolejnego tomu.
„Szept gór” to dobra kontynuacja cyklu. Autorka utrzymuje poziom i wciąż ma w zanadrzu coś, by zaskoczyć czytelnika. Jej postacie są wiarygodne i zróżnicowane, fabuła spójna a akcja dynamiczna i odpowiednio wyważona. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.
ISBN: 978-83-8375-300-3
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 424
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



