Swoją przygodę z uniwersum Achai rozpocząłem ponad piętnaście lat temu. Dopiero zaczynałem wtedy wędrówkę przez fantastykę i nie miałem jeszcze w pełni sprecyzowanego literackiego gustu. Dałem się temu światu absolutnie oczarować, choć jednocześnie zdumiewał mnie on swoją brutalnością. Całym sercem kibicowałem Achai, by przetrwała cierpienia, jakie zafundowała jej własna rodzina. Poznając przy okazji postać Viriona, nie przypuszczałem, że z czasem otrzyma on własny cykl i stanie się pełnoprawnym bohaterem, w dodatku takim, którego z miejsca da się polubić.
Ale wszystko musi mieć kiedyś swój koniec, nawet legendy. Wydana w styczniu 2026 roku powieść „Virion. Dom” to trzeci tom cyklu „Legenda Miecza” i ostateczne zwieńczenie długiej historii najsłynniejszego szermierza natchnionego. Trzeba przyznać, że Andrzej Ziemiański żegna się ze swoim bohaterem w typowym dla siebie, niepodrabialnym stylu.
Główny bohater to już dzisiaj potężnie doświadczony, zrzędliwy i zmęczony życiem weteran, który w tej trylogii zdążył się już wygrzebać z amnezją spod sterty trupów i wziąć pod skrzydła młodych uciekinierów. W tomie „Dom” autor od razu rzuca nas w wir wydarzeń. Kiedy córka Viriona, Io, zażywa kąpieli w zimnym jeziorze, niespodziewanie natrafia na oddział żołnierzy o morderczych zamiarach. W akcie desperacji wzywa na pomoc ojca. Virion, choć jeszcze przed chwilą spokojnie opróżniał nieodłączny bukłak z wódką, wkracza do akcji w klasycznym, bezlitosnym stylu i błyskawicznie, bardzo krwawo rozprawia się z napastnikami. Ta scena świetnie przypomina, że choć szermierz natchniony jest już stary i łysy, to ani trochę nie stracił swoich morderczych umiejętności – zwłaszcza gdy ktoś grozi jego dziecku.
Z takim właśnie zwiastunem kłopotów Virion planuje powrót do Syrinx. Ponieważ ma przy sobie cesarski glejt, upiory widzą w nim jedynego sojusznika, który może im pomóc przetrwać nadchodzące czystki. Bezlitosny Zakon szykuje bowiem zasadzkę, by całkowicie wymazać je ze sceny politycznej świata. Tymczasem na drugim krańcu kontynentu wybucha prawdziwa burza. Połączone armie Arkach i Troy ruszają z potężną kontrofensywą. Na polach bitew pojawia się niszczycielska technologia zmieniająca zasady walki, a wszystkiemu z cynicznym rozbawieniem przyglądają się bogowie. Jednak choć świat pogrąża się w wojnie, największy lęk budzi zagadkowa kartka z prostym zdaniem: „Zniknął mi jeden dzień”. Nadciąga niebezpieczeństwo tak potężne, że przeraża nawet cyniczną upiorzycę.
Ziemiański zręcznie łączy brutalny realizm i specyficzny czarny humor z refleksją nad przemijaniem. „Dom” to opowieść o bohaterstwie pozbawionym lśniącej zbroi, o zmaganiu się z własnymi demonami i ciężarem wspomnień.
Z pełnym przekonaniem mogę uznać, że to jeden z lepszych finałów serii, jakie miałem okazję czytać. Widać, że autor nie silił się na pompatyczne zakończenia w stylu gigantycznej bitwy dwóch armii, po której kurtyna opada i nie zostają już żadne tajemnice. Przecież my to wszystko w jakiejś mierze już widzieliśmy, na pewno kojarzycie te motywy z pierwszej „Achai” (inne recenzje książek z uniwersum). Urzekło mnie właśnie to, w jaki sposób Virion zakończył swoją drogę. To domknięcie było trochę smutne, bardzo nostalgiczne, ale przede wszystkim takie, jakiego sam by chciał – spokojne.
I choć można się wkurzać, że wciąż wiele spraw pozostało do opowiedzenia – chociażby to, jak potoczą się losy Io, albo w jaki sposób Niki pokieruje nacją upiorów, to nie mam tego Ziemiańskiemu za złe. Stworzył w końcu świat, który można rozbudowywać w nieskończoność. Nie zamierzam też rozkładać na czynniki pierwsze warsztatu autora. Wszyscy wiemy, jak pisze; pewnie dałoby się tu wyłapać parę luk i sprzeczności, ale dla mnie nie stanowią one żadnego problemu i nie odebrały mi frajdy z lektury.
Tak jak wspomniałem na początku – uniwersum Achai zawsze będzie bliskie memu sercu, bo to dzięki niemu polubiłem czytać, a Virion trafił do mojego rankingu ulubionych postaci. Na pewno w przyszłości pokuszę się o przeczytanie całego tego cyklu raz jeszcze. Mam wrażenie, że coś mi wciąż umyka. Autor skrzętnie porozrzucał po różnych tomach mniejsze i większe puzzle. Zupełnie jak upiory czy zakonnicy, którzy szukali w tym świecie fragmentów prawdy o jego stworzeniu i naturze (tajemniczej Fasady), by ją poznać albo trwale ukryć, tak i my, czytelnicy, musimy ostatecznie poskładać ten obraz w jedną całość, aby odczytać, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło.
- Autor: Andrzej Ziemiański
- Wydawnictwo: Fabryka Słów
- Seria: Legenda Miecza, tom 3
- Wydanie: I
- ISBN: 9788383752129
- Ilość stron: 528
- Data wydania: 14 stycznia 2026 roku
- Dostępne wersje: papierowa / ebook
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.




