Przejdź do treści
Gavran
⌕
RECENZJEFANTASY

Recenzja: “Biały Dom” – Andrzej Pilipiuk

WereWolf
· 5 min czytania
Recenzja: “Biały Dom” - Andrzej Pilipiuk

Recenzja: “Biały Dom” - Andrzej Pilipiuk“Biały Dom” autorstwa Andrzeja Pilipiuka to już szesnasty tom bezjakubowych opowiadań. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Nowa antologia Wielkiego Grafomana składa się z pięciu tekstów – w trzech z nich głównym bohaterem jest doktor Skórzewski, w jednym Robert Storm, zaś jeszcze jeden nie ma związku z tymi postaciami. Wraz z bohaterami mamy okazję podróżować po różnych zakamarkach świata – od piasków Egiptu po skaliste tereny Kołymy. Autor jak zwykle łączy w swoich historiach naukę, medycynę oraz ciekawość z tym, co skrywa się za zasłoną rzeczywistości. Czasem przypadek, a może ręka nieznanej siły popycha Skórzewskiego i Storma do dalszych odkryć.

Zbiór otwiera “Kwiat zagubiony w piaskach”, czyli relacja doktora Skórzewskiego z wyprawy do Egiptu, w trakcie której wraz z profesorem Karlem Piehlem poszukują sylfionu, zaginionej rośliny o niezwykłych właściwościach – od przyprawy do potraw, po panaceum na wiele przypadłości.

Historia zawarta w tym opowiadaniu to nie tylko wspomnienia medyka z wyprawy do dalekiego kraju. To także spojrzenie na pewną część kultury starożytności – od zwyczajów związanych z posiłkami, przez aspekty związane z leczeniem, po okrutny los niewolników i chęci wzbogacenia się. Oczywiście, jak niejednokrotnie już bywało, Pilipiuk dodaje tu szczyptę mistycyzmu i przypadku prowadzącego wprost do celu. Podobał mi się ten tekst, zarówno pod kątem fabularnym oraz przez zawarte w nim informacje.

Drugie opowiadanie to “Przy ogniu”, czyli wizja przyszłości według Andrzeja Pilipiuka. Polska za kilkanaście lat, ludziom już “niewiele” wolno. Zarówno w kwestiach żywienia, uprawiania sportów, hodowania zwierząt czy codziennego życia. Jednak znajdują się tacy, którzy nie zapominają o dawnych tradycjach.

Autor już we wcześniejszych zbiorach na tapet brał nadchodzące lata i w każdym z tych przypadków wnioski nie były optymistyczne. W zbiorze “Litr ciekłego ołowiu” oraz “Przyjaciel człowieka” znajdziemy powiązane ze sobą postapokaliptyczne teksty i choć ten z “Białego Domu” nie ma z nimi związku – Pilipiuk nie wybiega w aż tak daleką przyszłość – mają wspólny element. Jest nim harcerstwo jako podstawa wartości dla młodego pokolenia. Oczywiście nie neguję, że dzięki niemu można zyskać wiele umiejętności, zdobyć przyjaciół i poczuć się częścią wspólnoty, jednak już trochę irytują mnie te klimaty “kiedyś to było, teraz to nie ma, a w przyszłości będzie tylko gorzej”, które cechują ostatnie zbiory Wielkiego Grafomana. Owszem, nigdy nie ukrywał swoich przekonań i poglądów, często wypowiadając je ustami bohaterów, jednak ciągłe narzekania są męczące. Nie lubię też lekkiego podejścia do możliwości planety, jaką można wyczuć w tym opowiadaniu. Rozumiem, że miło jest posiedzieć przy kominku czy ognisku, opiekając kiełbaskę nad ogniem, ale kurczące się zasoby naturalne, smog czy negatywny wpływ masowej hodowli trzody i bydła na środowisko nie są wyłącznie fanaberią ekologów, a realnym problemem. Ten tekst mnie nie urzekł, nie zostanę jego fanką.

Kolejna historia jest ponownym spotkaniem z Pawłem Skórzewskim. “Błękitna krew” opowiada nam o eksperymentach z wykorzystaniem krwi skrzypłoczy. O jej zaskakujących, wciąż badanych właściwościach, wiadomo nie od dziś, co znalazło ujście w jednym z tekstów do antologii “Biały Dom”.  Autor zabiera czytelnika do początków XX wieku i prób uzyskania panaceum, które nie tylko pomoże ludzkości, ale też zapisze na kartach historii jego odkrywcę. Ciekawym elementem tego tekstu są informacje na temat rozwoju medycyny tamtego okresu, również badań dotyczących właściwości krwi ludzkiej oraz zwierzęcej. Tekst ten budzi we mnie jednak pewne pytanie. Mianowicie, czy skrzypłocze, istoty, które przetrwały miliony lat, w tym zagładę dinozaurów, zdołają także przetrwać spotkanie z człowiekiem?

“Pod cedrem” to tekst, w którym do akcji wkracza Storm ze swoją ekipą. Roberta dopadł marazm – brak zleceń, a pogoda też nie pomaga. W końcu w jego skrzynce pojawia się mail z propozycją współpracy. Polski Indiana Jones ma odnaleźć mozaikę z nieistniejącego już Soboru Aleksandra Newskiego na obecnym Placu Saskim. Jedyną poszlaką jest fragment listu sprzed stu lat. Ale nie z takimi sprawami radził sobie Storm, więc po chwili krótkiego wahania podejmuje się zadania.

Już od samego początku wiadomo, jaki będzie finał opowiadania, domeną Storma jest odnajdywanie zaginionych przedmiotów i nie odpuści, póki nie sięgnie celu. Jednak w żadnym stopniu nie przeszkadza to w czerpaniu przyjemności z czytanego tekstu. Jak niejednokrotnie wspominałam, Robert i jego perypetie są moją ulubioną częścią twórczości Andrzeja Pilipiuka. Lubię ten klimat poszukiwań zaginionego zabytku czy dzieła sztuki, czasami doprawiony mistycznymi elementami. Nie inaczej było tym razem – historia wciąga już od pierwszych zdań, a fani autora bez problemu zauważą, że w pewien sposób łączy się z pierwszą sprawą Roberta Storma, “Carską manierką”. Aczkolwiek muszę zwrócić uwagę na pewien minus – irytujące były szowinistyczne słowa padające z ust niektórych postaci.

Finałowe opowiadanie to tytułowy „Biały Dom”, którego głównym bohaterem ponownie jest doktor Skórzewski. Historia rozgrywa się na dwóch planach czasowych. W lutym 1946 roku, gdy lekarz jest uczestnikiem niebezpiecznego wypadku oraz jego wspomnień z lata roku 1899, podczas którego uczestniczył w wyprawie na odległą Kołymę.

Fabuła obraca się wokół radioaktywnych pierwiastków, nuklearnych możliwości i mistyczno-onirycznych wizjach przyszłości, które nie przewidują dla ludzkości nic dobrego. “Biały Dom” to przygnębiający i smutny tekst o granicach sumienia i żądzy postępu. Autor już od kilku zbiorów wróży ludziom upadek i w tej antologii czuć te przekonania nawet bardziej.

“Biały Dom” stanowi interesującą pozycją nie tylko dla fanów twórczości Andrzeja Pilipiuka. Znajdziemy w nim wiele ciekawostek historycznych, a autor sprawnie łączy prawdę z fikcją literacką. Choć akcja poszczególnych tekstów nie toczy się zawrotnym tempem, całość czyta się przyjemnie i szybko. Jeżeli lubicie historie w stylu Pana Samochodzika czy Indiany Jonesa ten zbiór powinien przypaść Wam do gustu.

Cykl: Światy Pilipiuka
Tom: 16
ISBN: 978-83-8375-292-1
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 360

PODOBAŁ SIĘ TEKST?

Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.

Warto przeczytać

WSZYSTKIE KSIĄŻKI →