„Droga do Nidaros” to pierwszy tom cyklu „Oko Jelenia” autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Jest 2008 rok i nasza planeta właśnie zbliża ku apokalipsie. A raczej to apokalipsa zbliża się do Ziemi – rój meteorów z antymaterii jest tuż-tuż, a mieszkańcom błękitnego globu zostało parędziesiąt minut życia. W tych niezbyt sprzyjających okolicznościach poznajemy zbliżającego się do trzydziestki nauczyciela Marka oraz nastoletniego Staszka. Gdy obaj myślą, że już nadszedł ich koniec, dostają propozycję nie do odrzucenia od kolekcjonera gromadzącego skarby umierających cywilizacji. Obaj w ciemno zgadzają się na niewolniczą służbę u Skrata. W innym czasie i innym miejscu dołącza do nich inna ziemska towarzyszka – pochodząca z XIX wieku szlachcianka Helena. Tak zaczyna się ich pełna niebezpieczeństw przygoda w mroźnej i nieprzyjaznej Norwegii XVI-wieku.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z cyklem „Oko Jelenia”. Lata temu, gdy była nowością, „Droga do Nidaros” trafiła w moje ręce i pamiętam, że była przyjemną lekturą. Jednak przez ten czas szczegóły historii zatarły się w mojej pamięci, tak więc gdy na horyzoncie pojawiło się wznowienie, postanowiłam odświeżyć sobie cykl. Póki co trzy pierwsze części, ale mam nadzieję, że już wkrótce kolejne.
„Droga do Nidaros” zabiera Czytelnika do Norwegii roku 1559. Nie jest to miejsce przyjazne, a przynajmniej nie jest to miejsce przyjazne dla przybyszów z XXI wieku przyzwyczajonych do wszelkich wygód, jakie tylko ta epoka ma w swojej ofercie. Marek, Staszek i Hela dość brutalnie zderzają się z zastaną rzeczywistością, choć wbrew pozorom, to właśnie dziewczynie łatwiej zaadaptować się do świata bez nowoczesnych technologii. Panowie natomiast muszą przejść szybka lekcję survivalu, ale Andrzej Pilipiuk i tak był dla nich łaskawy obdarzając odrobiną umiejętności i wiedzy przydatnych w warunkach polowych.
Lubię ten historyczny klimat całego cyklu. Andrzej Pilipiuk obrazowo przedstawia Czytelnikowi zarówno codzienne życie mieszkańców XVI-wiecznej Norwegii – sposoby spędzania czasu w ciągu dnia, warunki pracy, bolączki i zmartwienia, polityczno-religijne konflikty, lecz także przybliża ówczesną architekturę dość dokładnie opisując jej wygląd. Dzięki temu podczas lektury nietrudno stworzyć sobie w głowie obraz opisywanych miejsc i wydarzeń.
„Droga do Nidaros” jest wstępem, w trakcie którego poznajemy nie tylko bohaterów, ale też szczegóły stojącego przed nimi zadania. Niełatwego, gdyż instrukcje, jakie dostali dalekie są od precyzyjnych, zaś epoka nie oszczędza bohaterów. Prześladowania, niewola, wręcz dosłownie walka o życie i przetrwanie w nowej rzeczywistości sprawiają, że Helena, Staszek i Marek mają ręce pełne roboty.
„Droga do Nidaros” napisana jest przystępnym i obrazowym stylem. Całość czyta się łatwo i szybko, aczkolwiek niektóre sceny wolałabym usunąć z pamięci. Jak już wspomniałam, tło historyczne jest rzeczywiście historyczne i umiejętnie wplecione w płótno historii. Andrzej Pilipiuk sprytnie zwraca uwagę, jak w XXI wieku łatwo przyzwyczailiśmy się do tego, by mieć wszystko na wyciągnięcie ręki oraz jak mocno jesteśmy uzależnieni od technologii, jednocześnie mając znikome pojęcie o tym, jak można byłoby odtworzyć naukowe osiągnięcia. Prąd czerpiemy z gniazdek nie zastanawiając się zbytnio, jak powstaje. Słuchamy radia, ale, gdyby przyszło nam takie zbudować od zera, nawet w najbardziej podstawowej wersji, większość z nas nie wiedziałaby, od czego zacząć. Antybiotyki? Wiemy, że istnieją i w razie potrzeby korzystamy z apteki, ale, w jaki sposób je wytworzyć?
Postacią, do której mam najwięcej sympatii jest, jak łatwo się domyślić, Hela. Mimo młodego wieku wiele już przeszła – zarówno w swoich czasach, ale też w tych, do których trafiła za sprawą Skrata. Mimo tego nie upada na duchu i walczy z całych sił o przeżycie. Natomiast panowie, cóż, mają w sobie mocny vibe „kiedyś to było, a teraz to nie jest”, co momentami bywało irytujące, zwłaszcza, że daleko im do kategorii wiekowej boomerów. Jednak mają też swoje zalety takie jak lojalność i honor, więc na pewne mankamenty mogę przymknąć oko.
„Droga do Nidaros” to ciekawe otwarcie cyklu i mimo że od pierwszego wydania wkrótce minie dwadzieścia lat, to historia przedstawiona w powieści nie sprawia wrażenia niedzisiejszej.. Szczególnie, iż większość fabuły i tak osadzona jest w przeszłości sprzed kilku wieków. Andrzej Pilipiuk zadbało warstwę zarówno edukacyjną, lecz także tę skłaniającą do refleksji. Ja sięgam zaraz po kolejny tom.
ISBN: 978-83-8375-135-1
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 400
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



