„Sądny dzień” to powieściowy debiut Jagi Moder. Fantasy osadzone w słowiańskich klimatach ukazało się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.
Młodszy brat Blanki zaginął. Wraz z kolegami wyruszył na pomaturalny wypad w Góry Sowie i nie pozostał po nim żaden ślad. Dziewczyna wraz z rodziną odchodzi od zmysłów, zwłaszcza, że policja nie jest w stanie pomóc. Chwyta się każdej możliwości, która mogłaby pomóc w odnalezieniu chłopaka, w związku z czym zamieszcza post na już nieco zapomnianym forum górskich pasjonatów. Następnego dnia okazuje się, iż ktoś odpowiedział na jej apel. Młoda kobieta jeszcze nie wie, jak bardzo spotkanie z chcącym pomóc mężczyzną, odmieni jej życie, a świat, jaki do tej pory znała, okaże się pełen magii, nie zawsze dobrej.
W ostatnim czasie na rynku wydawniczym pojawiło się sporo książek czerpiących z rodzimych nam podań i legend. Jedne skierowane są do młodszego czytelnika, inne do starszego. Część z nich sięga wyłącznie po te z najbardziej znanych historii, natomiast niektóre, tak jak „Sądny dzień”, wyciągają na światło dzienne opowieści mniej popularne. Choć pierwszy ze sposobów nie jest zły, gdyż ilu autorów tyle interpretacji, ja zawsze mam ochotę na coś nowego, a Jadze Moder udało się zaspokoić moją ciekawość.
Kilkaset lat temu bajki ożyły. Nikt nie wie jak ani dlaczego, ale nadszedł Dzień Klechd i istoty z legend oraz baśni trafiły do świata ludzi. Jednak ich życie niekoniecznie należy do wspaniałych. Większość z nich nie pasuje i nie potrafi przystosować się do miejsca, w którym się znalazły, wywołując chaos i odczuwając cierpienie. Takim jak one zajmuje się tajemniczy legendysta Sambor Fogiel, ten sam, który pomógł Blance odnaleźć brata. Jednak jego praca nie polega na troskliwym opiekowaniu się obdarzonymi magią istotami, on je wygasza – odsyła tam skąd przyszły. Najczęściej po prostu zabija, choć nie jest to jedyny ze sposobów.
„Sądny dzień” zabiera nas do świata, w którym można spotkać Bazyliszka, diabła, czorty, klakutnice, morowe panny, bohaterów z legend i całą masę innych intrygujących postaci rodem ze słowiańskiego folkloru. Wszystko połączone jest sprawnie ze sporą dawką legend, jak już wspomniałam, tych mniej znanych.
Główna oś fabuły obraca się wokół znalezienia remedium dla Teodora, młodszego brata Blanki, który po wydarzeniach z Gór Sowich nie jest już sobą. Bo kto zbyt długo pozostał pod wpływem Bazyliszka, tego serce na zawsze pozostaje z kamienia. A przecież nikt nie chce mieszkać pod jednym dachem z psychopatą, nieprawdaż? Poszukując pomocy, Blanka wraz z Samborem napotykają na swojej drodze kolejne postacie z podań, legend oraz bajań i zmuszeni są niejednokrotnie wdać się efektowne bójki. A przynajmniej robi to Fogiel, ponieważ talenty panny Dunin w tym względzie są raczej znikome. Trzeba przyznać, że „Sądny dzień” to książka, której nie brakuje dynamiki i szybkiego rozwoju wypadków.
W ogóle ta dwójka jest ciekawą parą bohaterów. Ale! Jeśli liczycie na romans lub, wręcz przeciwnie, się go obawiacie, spieszę donieść, że między Blanką i Samborem nie ma nic więcej prócz przyjaźni. Jaga Moder, ku mojej uciesze, darowała sobie ten sztampowy element i pominęła wątek romantyczny między legendystą i młodą adeptką świata legend.
Blanka to pogubiona młoda kobieta, na której życie w toksycznym domu z ojcem tyranem i bojącą się odezwać matką wywarło ogromne piętno. Stany lękowe oraz nerwica to jej drugie imię, jednak przy Samborze uczy się, a raczej jest zmuszona pokonywać swoje strachy. Natomiast legendysta pełen jest tajemnic i nie spieszy się do ich zdradzania. Jednak nie trudno się domyślić, iż nie jest takim zwykłym człowiekiem i coś, co kiedyś, dawno, dawno temu, wydarzyło się w jego życiu nadało mu nowy cel. Tylko w jego oczach tli się pustka. Oboje są sympatyczni i łatwo ich polubić, choć każde w inny sposób. Czasem do sympatii dołącza współczucie, innym razem śmiech.
Bo tego drugiego w książce Jagi Moder nie brakuje. Autorka sprytnie bawi się słowem, wywołując u Czytelnika całą gamę emocji. Jednocześnie styl, jakim napisano „Sądny dzień”, jest lekki i przystępny, co sprawia, że lektura mija naprawdę szybko.
Pisząc o „Sądnym dniu” nie można nie wspomnieć o grafikach Przemka Truścińskiego, które znakomicie oddają klimat i obraz bohaterów oraz wydarzeń. Sami wiecie, że nie zawsze idzie to w parze, jednak tym razem strona wizualna wypada naprawdę dobrze. Co w połączeniu ze zintegrowaną oprawą sprawia, że książkę chce mieć się na półce.
„Sądny dzień” jest udanym debiutem Jagi Moder, przy którym przyjemnie spędziłam czas i wzbogaciłam wiedze o rodzimym folklorze. Z niecierpliwością czekam na kontynuację i ciekawi mnie, czym jeszcze autorka postanowi zaskoczyć Czytelników.
ISBN: 978-83-7964-996-9
Oprawa: zintegrowana/elastyczna
Liczba stron: 547
Zostaw serce albo podaj dalej - to pomaga bardziej, niż myślisz.



