Recenzja: „Małe Licho i krok w nieznane” – Marta Kisiel

Podoba się?

„Małe Licho i krok w nieznane”„Małe Licho i krok w nieznane” autorstwa Marty Kisiel to piąty tom przygód Bożydara Jakiełłka, jego anioła stróża oraz całej niesamowitej gromady domowników. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Mięta.

Bożek ma już 12 lat, chodzi do piątej klasy i przegapił kilka zmian, które ostatnio zaszły w jego otoczeniu. Jakby tego było mało, na horyzoncie widać już kolejne. Te ciut mniej oraz bardziej dramatyczne. Nic więc dziwnego, że chłopiec nie jest w najlepszym humorze. Wkrótce jednak będzie musiał zmierzyć się ze znacznie groźniejszym przeciwnikiem – stary wróg wcale nie został ostatecznie pokonany. Jego samego oraz najbliższe mu osoby i istoty dopada pozbawiająca nadziei, zabójcza szadź. By dokonać niemożliwego, Bożydar musi wyruszyć do miejsca, które już nie istnieje. Starego domu z wieżyczką, Lichotki.

Przygody Małego Licha są ze mną już od lat. Przez ten czas ewoluowały z historii dla starszego odbiorcy („Dożywocie”) w te dla młodszych amatorów literatury, a ja, choć już dawno nie jestem grupą docelową tych książek, nie wyobrażam sobie, by nie sięgnąć po kolejną pozycję z tego uniwersum. Marta Kisiel wie, jak przyciągnąć Czytelników w każdym wieku i skrupulatnie ten talent wykorzystuje. Nigdy jeszcze nie zawiodłam się na powieści spod jej pióra i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Myli się ten, kto pomyśli, iż wraz ze zmianą kategorii wiekowej osób, do których kierowane są obecnie książki o Małym Lichu, stały się one infantylne i pozbawione mogących wywołać strach elementów. Wręcz przeciwnie, autorka nie owija w bawełnę, nie oszczędza swoich Czytelników, a jej historie niosą w sobie przekaz wart zapamiętania.

„Małe Licho i krok w nieznane” nie jest pod tym względem odmienne. To opowieść o lęku i jego przezwyciężaniu, samotności i poczuciu odrzucenia. O tym, że każdy z nas chce być kochany, akceptowany i otoczony tymi, na których mu zależy. A ukrywanie i tłumienie swoich pragnień, emocji, chowanie się za murem sarkazmu i ironii może mieć bardzo przykre konsekwencje.

O ile Bożek wciąż pozostaje kluczową dla prezentowanej historii postacią, o tyle Licho, anioł stróż o tęczowych oczach i włosach niczym z celofanu, schodzi na dalszy plan. Oczywiście nadal ma ważną rolę do odegrania, to tym razem swoje pięć minut ma tu pedantyczny, dumny Tsadkiel, drugi z aniołów stróżów zamieszkujący wraz z chłopcem pod jednym dachem. W tej części ongiś wyniosły i niedostępny skrzydlaty opuszcza gardę, pokazując swoją miękką stronę, a poświęcenie, na jakie się decyduje, by chronić swojego człowieka – Konrada – pokazuje, że ma serce. Zdecydowanie po całkiem dobrej stronie.

„Małe Licho i krok w nieznane” nie składa się jednak wyłącznie z chwil grozy i walki o życie oraz zdrowie bożkowej familii. Nie zabrakło humoru, w głównej mierze za sprawą krasnoludkowego herszta, który niczego się nie boi i z niejednego pieca chleb jadł. Natomiast wprawne oko Czytelnika wyłowi z tekstu sporą dawkę popkulturowych nawiązań. Marta Kisiel po raz kolejny bawi się stylem i językowo-literackim bogactwem, sprawiając, że lektura jej najnowszej książki jest prawdziwą przyjemnością.

„Małe Licho i krok w nieznane” jest sentymentalną wycieczką do Lichotki. Choć miejsce zaburzone zostało przez czające się zło, dla Bożka ta wyprawa jest możliwością spojrzenia w chwile, których świadkiem być nie mógł. Dla Czytelników zaś, którzy są z tym uniwersum od samego początku jego istnienia, to możliwość powspominania chwil pełnych ciepła i radości.

„Małe Licho i krok w nieznane” stanowi też ucztę dla oka. Cudowna, klimatyczna grafika okładkowa autorstwa Marcina Minora oraz jego rysunki zawarte w tekście przyjemnie uzupełniają wydanie o coś więcej niż tylko literacki element. Na szczęście twarda oprawa pasuje do poprzednich części publikowanych przez innego wydawcę – ot, takie info ode mnie dla tych z Was, którzy lubią, gdy książki jednego cyklu do siebie pasują.

„Małe Licho i krok w nieznane” to udana kontynuacja przygód Bożka i Licha. Poważne tematy podane w przystępny oraz zrozumiały sposób czynią z tej powieści lekturę wartą uwagi dla dużych i małych Czytelników. Jednak wszystko, co dobre, ma swój koniec, często zbyt szybko. „Małe Licho i krok w nieznane” jest ostatnim spotkaniem z pół chłopcem, pół widmem, pół glutem oraz jego niecodzienną rodziną. Choć ja wolę żywić się nadzieją (bo przecież nie łudzić), że jeszcze kiedyś dane nam będzie powrócić w te pełne miłości progi, napić kakałka wykonanego macką Krakersa i wraz z Lichem śmiać się do łez.

Cykl: Małe Licho
Autor: Marta Kisiel
Okładka: twarda
ISBN: 978-83-67341-37-0
Liczba stron: 256

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze