Recenzja: „Z magią jej do twarzy” Katarzyna Wierzbicka

Podoba się?

Recenzja: „Z magią jej do twarzy” Katarzyna Wierzbicka„Z magią jej do twarzy” spod pióra Katarzyny Wierzbickiej to finałowy tom trylogii „Między światami”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Spisek Pisarzy.

Od wydarzeń z zakończenia poprzedniego tomu minęły prawie dwa lata. Agata Filipiak stara się wieść normalne, pozbawione magii życie i właśnie przygotowuje się do zbliżającego ślubu. Własnego. Jej narzeczony nie pamięta, że kiedyś również posiadał moc, za to kocha Agatę i darzy ogromnym zaufaniem. Jednak, jak łatwo się domyślić, magiczny świat wraz ze swoimi demonami nie zapomniał o istnieniu panny Filipiak i postanawia przypomnieć sobie, iż bywała użyteczna. Oczywiście w najmniej odpowiednim momencie. Dalej może być już tylko gorzej, zwłaszcza, gdy nikogo nie obchodzi twoje zdanie na temat mających nastąpić wydarzeń. Zginiesz? Ryzyko wliczone w koszty. Przeżyjesz? Cóż, czasem lepiej nie zostawiać świadków.

Historia głównej bohaterki zaczęła się całkiem niewinnie. W pierwszym tomie, „Tajne przez magiczne”, spotkaliśmy młodą kobietę, która zmuszona do zmiany w życiu zatrudnia się w przedszkolu. I choć tego typu placówki niejedno widziały i niejeden dramat przeżyły, na ogół dotyczył on całkiem przyziemnych spraw jak katar, problemy żołądkowe czy walka o to, kto będzie dziś bawił się resorakami. Jednak Agata nie miała tyle szczęścia i szybko okazało się, że trafiła w miejsce, gdzie zarażenie się ospą wietrzną byłoby niczym nagroda. W jej świecie przedszkolaki mają magiczne moce i to takie, o całkiem morderczych skłonnościach, a ona sama dowiaduje się o sobie rzeczy, które latami przed nią ukrywano.

Ale! Jeśli myślicie, że pierwsza część historii już obfitowała w krwawe elementy, to uwierzcie, że w drugiej Katarzyna Wierzbicka wzniosła się na wyżyny możliwości i zamieniła życie Agaty w jeszcze większy horror. Brutalność, śmierć oraz łzy są tym, co sygnowało „To nie jest kraj dla słabych magów”. Świat, w którym żyła zrobił nie tylko piruet, ale też salto z przerzutką.

I tak dochodzimy do tomu trzeciego, czyli „Z magią jej do twarzy”. Już na wstępie powiem, że tym razem autorka przykręciła kurek okrutności, choć jej najnowsza powieść nie jest od niej całkowicie wolna. Tym razem, przynajmniej według mnie, skupiła się bardziej na intrygach w magicznym światku. Jakby już wcześniej było ich mało…

Muszę przyznać, że Agata, główna bohaterka, ma w sobie coś, co od samego początku lekko mnie irytowało. Jej częste niezdecydowanie i nieumiejętność powiedzenia stanowczego „nie” są frustrujące. Choć z drugiej strony nigdy nie mogę mieć pewności, jak sama zachowywałabym się w podobnych sytuacjach.  Jednak jest coś, czego nie mogę je wybaczyć – krzywdzenie kogoś, kogo rzekomo się kocha. Wiem, że wątek „ona jedna i ich dwóch” jest popularny i nie tylko w literaturze, lecz zawsze budził we mnie pewien rodzaj braku zgody. Prędzej czy później cierpią wszystkie strony.

W „Z magią jej do twarzy” powraca półdemon Dawid, a jego pełna napięcia (na każdym poziomie) relacja z Agatą ma się dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Wzajemne odpychanie i przyciąganie, pozorna obojętność, za która kryje się coś wręcz przeciwnego, kłótnie i chwile zgody nieuchronnie kierują tę dwójkę do dość oczywistego finału. Ale nim tam dotrą, wydarzy się tak wiele, a jeszcze więcej trzeba będzie poświęcić, że wystarczyłoby dla więcej niż dwóch osób.

W trzecim tomie wykreowanej przez siebie historii Katarzyna Wierzbicka sięga nie tylko po magię, ale zaczyna łączyć ją z technologią. Wyobrażacie sobie magicznego Terminatora? No właśnie autorka sobie wyobraziła i postanowiła wcielić ten pomysł w życie. I tylko Agata może uchronić świat, zwykłych ludzi jak również Iskier, przed zniszczeniem. W tym celu staje się nie tylko małpeczką, ale też myszą oraz wchodzi w układ ze swoją siostrą półboginią. W międzyczasie musi jeszcze uporządkować swoje sprawy prywatne i sercowe oraz, co oczywiste, nie dać się zabić. Trzeba przyznać, że to dość napięty grafik.

„Z magią jej do twarzy” kontynuuje styl i sposób narracji znany z poprzednich tomów. Autorka sprawnie operuje wybraną przez siebie formą, bawiąc Czytelnika nie tylko chwilami grozy, ale też humoru. Ciekawe pomysły i rozwiązania wciągają, bohaterowie są wiarygodni, a przedstawione wydarzenia mimo swej magiczności nie pozbawione sensu i logiki.

Chociaż „Z magią jej do twarzy” jest finałowym tomem trylogii, Katarzyna Wierzbicka pozostawiła sobie nie tyle uchyloną furtkę, co szeroko otwarte drzwi do stworzenia kontynuacji. Powiem wręcz, że byłabym bardzo zdziwiona, gdyby taka nie powstała, gdyż zakończenie sugeruje, że życie Agaty dopiero wchodzi na wojenną ścieżkę i jeszcze wiele wyzwań przed nią. Jednak czy autorka zdecyduje się powrócić do tego świata, pewnie w dużym stopniu zależy od Czytelników, więc śmiało sięgajcie po trzeci tom „Między światami”.

Seria: Między Światami
Tom: 3
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 520
ISBN: 9788396655974

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze